HISTORIA PEWNEJ FOTOGRAFII


6 czerwca 2011 r. Pan Roman Baraniecki mieszkający od kilkudziesięciu lat w London, Ontario (Kanada) prowadzący patriotyczny portal polonijny pod adresem www.strony.com przysłał mi fotografię z prośbą o jej jak najszersze opisanie i wyjaśnienie okoliczności, w jakich powstała.

Foto Gidle 3.09.1939 r




Pan Roman zakupił fotografię na aukcji e–bay i na stronie Historical Media należącej do amerykańskiego antykwariusza Richarda White’a „wytropił” to samo zdjęcie nieco inaczej skadrowane oraz z opisem: Gidle 03.09.39 WWII Photo – POLISH MEN ARRESTED – GIDLE POLAND _131.
Bez wątpienia fotografię wykonał niemiecki żołnierz a jego archiwum fotograficzne z wojennego szlaku teraz ktoś sprzedaje w Internecie.

Fotografia z opisem
Wiedząc, że fotografię wykonano w Gidlach Pan Roman poszukiwał w Internecie zdjęć tej miejscowości i natrafił na foto Klasztoru w Gidlach, które w kilku szczegółach przypominało tło niemieckiej fotografii. Zakratowane okno, nietypowy gzyms poziomy na elewacji oraz rynna spadowa.

Znalezione w Internecie zdjęcie z Gidel

„Wytropione” w Internecie zdjęcie Sanktuarium Matki Bożej Gidelskiej

Te wszystkie dane, przypuszczenia i sugestie zostały mi przekazane. Miałem ułatwione poszukiwania, więc od razu zacząłem od Klasztoru. W rozmowie z Ojcem Przeorem Markiem Grzelczakiem oraz bratem Marcinem dowiedziałem się, że w latach 50-tych dobudowano część, która na niemieckim zdjęciu jest widoczna, jako parterowa przybudówka za pojazdem. Ustaliliśmy ponad wszelką wątpliwość miejsce zrobienia fotografii w 1939 roku. Poniżej foto zrobione z tego samego miejsca w sierpniu 2011 r.

Fotografia miejsca z 2011 r.

Kolejne z dalszej odległości


Brama wjazdowa, którą wjechali aresztowani – oczywiście stan dzisiejszy

Brama wjazdowa

Ta sama brama wjazdowa od strony zewnętrznej – widok dzisiejszy


Nie mając już wątpliwości, co do miejsca zrobienia fotografii poprosiłem Ojca Przeora Marka Grzelczaka o pomoc w ustaleniu dalszych faktów z nią związanych. O. Przeor podszedł do tego entuzjastycznie – wystawił zdjęcia w gablotach wewnątrz i przed Sanktuarium, po mszy zapoznał zgromadzonych wiernych z historią fotografii oraz przekazał prośbę o informowanie, jeśli ktoś posiada wiedzę na ten temat.

O.P. Marek Grzelczak

Ojciec Przeor Marek Grzelczak


Pierwsza informacja dotarła do mnie 23.06.2011 r. od Karola Paska mieszkańca Gidel. Pan Józef Wójcicki z pobliskiego Niesulowa pamiętał to zdarzenie z dzieciństwa, jako aresztowania mieszkańców Zawady i Konar. To był właściwy trop. Udałem się do tej miejscowości w połowie drogi między Gidlami i Kłomnicami, prowadziłem rozmowy z mieszkańcami. Poprosiłem o pomoc ks. Proboszcza Jacka Fuliantego, który umieścił powiększenie fotografii w gablocie informacyjnej Kościoła oraz podał mi kontakt do Kazimierza Musiała – miejscowego historyka amatora.
Teraz sprawy potoczyły się lawinowo. Z panem Kazimierzem sporządzamy listę osób, z którymi ze względu na wiek należy rozmawiać, bo mogą posiadać jakąś wiedzę. Gdy tylko pozwala mi czas jadę na umówione spotkania w Gidlach i Zawadzie. Informacji jest sporo, ale trzeba je porównywać i weryfikować by ustrzec się od popełnienia błędu. Pan Kazimierz Musiał, jako miejscowy ustala pierwsze nazwiska z grupy aresztowanych na fotografii. To już sensacja i wielkie zadowolenie ze zwycięstwa, bo żyjących świadków tamtych wydarzeń jest coraz mniej. Jak ważny jest w poszukiwaniach czas niech świadczy następujący fakt. Na mojej liście mieszkańców Zawady przewidzianych do rozmowy, jako świadkowie mogący pomóc w sprawie, był Pan Józef Jędrzejczyk. Gdy po około trzech tygodniach od rozpoczęcia poszukiwań mogłem tam się wybrać z zamiarem osobistego spotkania okazało się, że tego człowieka już nie ma wśród żywych. Nigdy nie dowiem się czy i jaką wiedzę posiadał na temat wydarzeń ujętych w fotograficznym kadrze przez niemieckiego żołnierza. To najbardziej przykre, ale częste momenty w moich poszukiwaniach i próbach ocalenia od zapomnienia historycznych epizodów.



26 czerwca 2011 r. rozmawiam w Zawadzie z panem Józefem Rogalskim, który tak zapamiętał wydarzenia związane z fotografią:
„między 3 a 5 września 1939 roku Sołtys Zawady zebrał na przykościelnym placu wszystkich mężczyzn. Zostali wywiezieni do Klasztoru w Gidlach. Ustawiono ich wzdłuż muru klasztornego w dwu rzędach i postawiono dwa karabiny maszynowe przygotowując się do egzekucji. W pewnej chwili nadjechał samochód osobowy i oficer w czarnym mundurze rozmawiał z dowodzącym akcją oraz przekazał mu jakieś papiery. Odstąpiono od wykonania egzekucji i zapędzono ludzi do Kościoła gdzie byli przetrzymywani przez tydzień a następnie wypuszczeni do domów. W dniu wypuszczenia wieczorem Sołtys Zawady ponownie zebrał na placu kościelnym mężczyzn. Zostali podzieleni na dwie grupy, tych którzy mieli wcześniej do czynienia z wojskiem i pozostałych. Pierwsza grupa została wywieziona do Gidel a następnie do kopalni w Niemczech drugą grupę puszczono wolno”.
W dniu 01 sierpnia 2011 r. Proboszcz Zawady informuje mnie telefonicznie, że parafianka Teodozja Szyda rozpoznaje na eksponowanej w kościelnej gablocie fotografii swojego dziadka Stanisława Woldana. Ta sensacyjna wiadomość weryfikuje i potwierdza wcześniejsze ustalenia Kazimierza Musiała z innego źródła.
Z inicjatywy pana Kazimierza spotykam się z Tadeuszem Lochem, który miał 9 lat, gdy zaistniały fakty przedstawione na niemieckiej fotografii. Z Jego relacji wynika, że 3 września 1939 roku ze zgromadzonych na placu przy kościele i siedzibie Gminy wyczytywano nazwiska mężczyzn z przygotowanej listy (potwierdza to także żona pana Tadeusza) a następnie odwożono ich do Klasztoru w Gidlach gdzie mieściła się Żandarmeria. Pan Tadeusz nie rozpoznaje na fotografii osób, ale w swojej relacji podaje ciekawe (i znane z innych) fakty.
Ludność Zawady po wkroczeniu oddziałów wojska i kolumny pancernej wyszła na drogę ich przejazdu a wielu machało rękoma na powitanie nie zdając sobie sprawy, jakie to wojsko zajmuje teren. Myśleli, że są to alianci. Jeden z pojazdów ostrzelał gapiów i witających ponad ich głowami, co spowodowało panikę i bezładną ucieczkę. Jest tu pewne podobieństwo do relacji Józefa Wójcickiego z Niesulowa, który wspomina, że według jego wiedzy aresztowania w Zawadzie spowodowały jakieś przypadkowe strzały po wejściu wojsk do miejscowości. Moim zdaniem przeczyć temu może fakt wyczytywania aresztowanych z wcześniej zapewne przygotowanej listy a strzały o których wspomina to może właśnie ostrzelanie „witających”. Przyczyny takiego działania okupanta zaraz po zajęciu miejscowości nie można dziś jednoznacznie wyjaśnić. Pan Tadeusz Loch pamięta, że dwie osoby z zatrzymanych oraz wyprawianych konwojem do Gidel uciekły i pomimo pościgu nie zostały złapane.
Pan Tadeusz Loch sugeruje rozmowę z kuzynem (stryjecznym bratem) także Tadeuszem Lochem s. Franciszka zamieszkałym obecnie w Częstochowie, który w tamtym czasie miał 17 lat i może pamiętać więcej faktów.



26 sierpnia spotykam się w Niesulowie z Józefem Wójcickim i nagrywam Jego relację. Pomimo podeszłego wieku doskonale pamięta szczegóły i chronologię wydarzeń. Był wśród aresztowanych w Zawadzie i wywiezionych do Klasztoru w Gidlach. Jako najmłodszy pod strażą nosił wodę do balii, która stała przed ołtarzem i z której pito. Za ołtarzem była latryna, ludzie spali pokotem na snopkach żyta rozłożonych na posadce kościoła, przed ołtarzem i na chórze ustawione były karabiny maszynowe z obsługą a na ambonie żołnierz z granatami. Przez dwa tygodnie w tych warunkach przetrzymywani byli aresztowani.

Józef Wójcicki

Józef Wójcicki z Niesulowa




28 sierpnia 2011 r. spotykam się u Kazimierza Musiała z gronem miłych ludzi i nagrywam ciekawe relacje dotyczące wydarzeń z okresu powstania fotografii i późniejszego. Rozmówcy są przemili i chętni do snucia wspomnień, nieomal rodzinna atmosfera.

Spotkanie u Kazimierza Musiała

Na ławce od lewej: mama Kazimierza Musiała – Helena Musiał w środku Bronisława Dyktyńska z prawej tata Kazimierza – Władysław Musiał


Lucjan Grabowski

Lucjan Grabowski potrafi opowiadać i ma odpowiednią wiedzę


W tym samym dniu spotykam się u Pani Heleny Budziałowskiej z Tadeuszem Lochem zamieszkałym w Częstochowie (s. Franciszka). Również wspaniała przyjacielska atmosfera i nagrane ciekawe relacje uzupełniające wiedzę o czasie, gdy zrobiono fotografię, która jest powodem tych wszystkich działań.

Od lewej Tadeusz Loch z Częstochowy s. Franciszka, Kazimierz Musiał, Helena Budziałowska c. Jana Locha


Rozmowy w Zawadzie nie potwierdzają wspomnianych przez pana Józefa Wójcickiego z Niesulowa aresztowań w Konarach.
W Zawadzie mieściła się siedziba Gminy Konary, do której Zawada należała, więc może to sugerowało wspomniane aresztowania w Konarach. W siedzibie Gminy były spisy ludności, więc może stąd lista, z której wyczytywano mężczyzn do aresztowania? Pytań rodzi się wiele, ale to zgodnie z przysłowiem: „im głębiej w las tym więcej drzew”.



Wyjaśniłem i ocaliłem od zapomnienia pewien fragment historii związanej z Gidlami, Zawadą i nadesłaną z Kanady fotografią. Uważam, że wykonałem ciążące na mnie zadanie na miarę moich możliwości i środków. Zebrałem dostępny dziś po 72 latach materiał i relacje żyjących świadków. Ustalono ponad wszelką wątpliwość 4 nazwiska w tej dziesięcio osobowej grupie aresztowanych:

Stanisław Woldan

1 – Stanisław Woldan


Jan Loch

2 – Jan Loch


Władysław Musiał

3 – Władysław Musiał


Bernard Wilk

4 – Bernard Wilk



Nie jest to wszystko, do czego można dotrzeć, ale mam nadzieję, że na bazie tego, co ustaliłem pan Kazimierz Musiał odtworzy w miarę pełny obraz tamtych strasznych, pierwszych dni wojny i opublikuje opracowaną całość. Chciałbym podziękować LUDZIM DOBREJ WOLI Z GIDEL, ZAWADY i NIESULOWA, bez których to dziennikarskie śledztwo nie dałoby pozytywnych wyników, do tych podziękowań przyłącza się właściciel fotografii z London w Kanadzie. Pan Roman Baraniecki w rozmowie telefonicznej w dniu 26.08.2011 r. zobowiązał mnie do przekazania wszystkim uczestnikom działań wyjaśniających historię niemieckiej fotografii podziękowań, pozdrowień i wyrazów szacunku, co niniejszym czynię.

Oto niepełna lista LUDZI DOBREJ WOLI:


Ojciec Marek Grzelczak Przeor Klasztoru w Gidlach
Ks. Proboszcz z Zawady Jacek Fulianty
Karol Pasek – Gidle
Józef Wójcicki – Niesulów
Kazimierz Musiał z rodziną – Zawada
Helena Musiał – Zawada
Władysław Musiał – Zawada
Józef Rogalski – Zawada
Teodozja Szyda – Zawada
Tadeusz Loch – Zawada
Tadeusz Loch s. Franciszka – Częstochowa
Helena Budziałowska c. Jana Locha – Zawada
Bronisława Dyktyńska – Zawada
Lucjan Grabowski – Zawada
Józef Musiał s. Władysława Musiała – Zawada

Dziękuję moi przyjaciele i do zobaczenia.


Kazimierz Musiał i Zdzisław Wiśniewski

Zawada – z lewej Kazimierz Musiał oraz autor opracowania


Wszystkie zgromadzone materiały po publikacji w moim portalu otrzymują:
Muzeum Regionalne w Radomsku, O. Przeor Klasztoru w Gidlach, ks. Proboszcz w Zawadzie, Kazimierz Musiał, (aby nadal drążyć miejscowy temat historyczny) oraz Roman Baraniecki z London, Ontario w Kanadzie.

Zdzisław Jan Wiśniewski
Współpraca Kazimierz Musiał
Wrzesień 2011 r.


Uzupełnienie na podstawie materiałów przysłanych 17 września 2011 r. przez pana Romana Baranieckiego z Kanady.

3 września 2011 r. a więc w 72 rocznicę powstania „fotografii z Gidel” otwarto wystawę w Bibliotece Publicznej - Cherryhill Branch (Cherryhill Village Mall) przy 301 Oxford Street West, London, Ontario „Six days before Canada entered WWII. Bloody Monday, Częstochowa, Poland – September 4, 1939”, której patronuje Biblioteka Publiczna w London oraz redakcja www.strony.com. Na wystawie przedstawione są unikalne archiwalne fotografie, obrazujące masakrę ludności cywilnej w Częstochowie we wrześniu 1939 roku. Była to pierwsza na dużą skalą zbrodnia wojenna popełniona przez Wehrmacht na ludności cywilnej w czasie Drugiej Wojny Światowej.
Wystawie towarzyszy prezentacja unikalnych fotografii z września 1939 roku zatytułowana „The Beginning of WWII in Photography”. Wiele z przedstawionych tam fotografii są jedynymi znanymi, które się zachowały i ilustrują tematykę zbrodni Wehrmachtu dokonywanej na ludności cywilnej i jeńcach wojennych, wspólną napaść niemiecko–sowiecką na Polskę, los uchodźców, zniszczenia materialne Polski oraz heroiczną obronę kraju w 1939 roku. Zaprezentowane również zostało oryginalne wydanie gazety „Komsomolskaya Pravda” z 29 września 1939 roku, zawierające mapę rozbioru Polski przez hitlerowskie Niemcy i sowiecką Rosję oraz teksty Traktatu o Przyjaźni, Granicy i Współdziałaniu podpisanego 28 września 1939 roku przez Joachima Ribbentropa i Wiaczesława Mołotowa, ministrów spraw zagranicznych III Rzeszy i Rosji sowieckiej.
Wszystkie fotografie zaprezentowane w obu ekspozycjach pochodzą z prywatnej kolekcji Romana i Macieja Baranieckich.
Organizatorzy zapraszają Polonię, szczególnie młodzież, do odwiedzenia obu ekspozycji upamiętniających 72 rocznicę wybuchu Drugiej Wojny Swiatowej.

Roman Baraniecki

Z prawej Roman Baraniecki podczas otwarcia wystawy


Zdjęcvie z Gidel

W gablocie oryginał fotografii z Gidel. Na następnych ekspozycjach opis zdjęcia będzie pełen.

Mam wyjaśnić

W gablocie oryginał fotografii z Gidel. Informacja, że ja wyjaśniam okoliczności jej powstania


APEL

     Ktokolwiek posiada informację choćby szczątkową na przedstawiony temat proszony jest o kontakt z Portalem zetwski@wp.pl tel. 510 040 061, adres pocztowy na stronie startowej. Przyznać muszę że liczę także na owocny kontakt z Polonią rozsianą po wszystkich kontynentach jak w innych sprawach tego typu.


Copyright © 2000 Zdzisław Jan Wiśniewski Wszelkie prawa zastrzeżone.