XV Jubileuszowy Festiwal Poezji Marii Konopnickiej,
Przedbórz – Góry Mokre, 12 – 16 sierpnia 2006 r.

Festiwal Konopnickiej narodził się z zafascynowania jej poezją jednego człowieka – Władysława Obarzanka. Temu mieszkańcowi niewielkiej wsi Gór Mokrych i miasta, które okres intensywnego rozwoju ma już za sobą, udało się powołać wpierw lokalny oddział Towarzystwa im. Marii Konopnickiej, a później stworzyć poetycki festiwal, w pierwszych latach o zasięgu ogólnopolskim, a od piętnastu lat – światowym. Wiosna jest ciągle zarezerwowana dla polskich wykonawców, lato głównie dla wykonawców ze Wschodu, jesienią ubiegłego roku zaczęli przyjeżdżać także recytatorzy i pieśniarze z Europy Zachodniej i Ameryki. Obok licznego grona Polaków festiwal gościł mieszkańców krajów byłego Związku Sowieckiego, z Syberią włącznie, ale także Australii, Chin, Japonii, Maroka, Kanady, Kuby, Rumunii, Sri Lanki, USA, Wietnamu… W ciągu piętnastu festiwalowych lat wystąpiło na przedborskiej scenie ok. 8 tysięcy wykonawców z ponad 86 krajów świata. Gros stanowi polonia i następne jej pokolenia, poważną grupą są studenci polonistyki i tłumacze polskiej literatury, nie brak jednakże wykonawców, którzy uczą się polskich tekstów tylko na potrzeby festiwalu.
W tegorocznym jubileuszowym festiwalu wzięło udział ok. 350 uczestników występujących w trzech turniejach: recytatorskim, poezji śpiewanej i piosenki turystycznej w kilku kategoriach wiekowych. Jury oceniającemu festiwalowe prezentacje przewodniczył – od wielu lat związany z przedborskim festiwalem – aktor Wojciech Siemion. Rokrocznie zasiada w sędziowskim składzie prawnuk poetki – Jan Bielecki, cała zaś rodzina Bieleckich jest fundatorem jednej z festiwalowych nagród. Wręczanie nagród przez potomków Konopnickiej uświadamia, iż poetka nie jest ani tak odległą, ani nierealną postacią z historii literatury polskiej i że warto na jej dorobek popatrzeć z perspektywy roku 2006, by odnaleźć myśli ciągle aktualne i niepowtarzalną w swej śpiewności poetycką formę.
Główne nagrody powędrowały do kilku ukraińskich i rosyjskich miast, do Wilna i Suchumi w Abchazji. Przedbórz ma szczęście do twórczych osobowości. Przyjeżdżają tutaj recytatorzy obdarzeni magicznym głosem, pieśniarze o niepowtarzalnym timberze i sile. Kompozytorzy wykonują instrumentalne lub wokalno–instrumentalne wersje swoich utworów do słów Konopnickiej, to tekstów własnych, komponują Ave Maria w hołdzie patronce festiwalu, które wykonane zostało w tym roku przez sopran o pięknej głębokiej barwie z Omska. Wykonawczynie przyciągają spojrzenia pełnym wschodniego pietyzmu makijażem, strojem, a nade wszystkim kostiumami scenicznymi. Wołgogradzki zespół „Pokrow” w pysznych ludowych strojach stanowił barwny akcent nieomal każdego kadru. Wiele utworów otrzymało zaskakującą i pomysłową aranżację sceniczną. Wykonawczynie A jak poszedł król na wojnę dwie czarne dziewczęce postacie tworzyły bitewne tło; podobnie studencki teatr z Moskwy zachwycił żywą, pełną dynamizmu, scenografią. Konopnicka była recytowana, wyśpiewana, odtańczona, tłumaczona na różne języki, ale i narysowana. Niezwykle barwne i poetyckie ilustracje do jej poezji dziecięcej przywieźli kijowcy goście festiwalu (Wspólnota Polaków z Obwodu Kijowskiego).
Przesłuchania, obrady jury i wręczenie nagród to oficjalna strona festiwalu. Ważna dla każdej konkursowej imprezy, dla przedborskiego festiwalu jednak nie najważniejsza. Najważniejsi są tutaj ludzie – ci z obu stron sceny, atmosfera którą tworzą oraz koncerty i przedstawienia towarzyszące festiwalowi. Z takim samym ogromnym zaangażowaniem pracuje dyrektorka Domu Kultury Małgorzata Błaszczyk, jak i akustyk, dla którego czas zdaje się mieć rozciągliwość gumy. Uczestnicy odczuwają to poświęcenie i odpłacają zaangażowaniem równie wielkim. Wszyscy od pierwszego dnia biorą aktywny udział nie tylko w przewidzianych prezentacjach konkursowych, ale przede wszystkim tworzą widownie spontanicznie reagującą na każdą konkursową prezentację. Ta śpiewająca i wrażliwa publiczność ma swoich faworytów, ulubione utwory, których – zdaje się – mogłaby słuchać w nieskończoność, życzliwość i wyrozumiałość dla przypadkowych i nieuniknionych błędów. Wszyscy występują dla wszystkich. I taka widownia jest najbardziej czułym sejsmografem triumfów, zachwytów, napięć, czy chwilowego zniechęcenia. Tegoroczna miała niekwestionowanego faworyta – ośmioletniego Iwana Jureczkę ze Lwowa. Występy małego dżentelmena obdarzonego niezwykłym, od kilku lat szkolonym, głosem, były najbardziej oczekiwanym punktem przesłuchań. A Wania, niczym kresowy śpiewak z dziewiętnastowiecznych anegdot teatralnych, bez pomocy mikrofonu brał w posiadanie emocje i słuch tłumu.
I uczestnicy i goście chętnie powracają do Przedborza. W różnych rolach. Od początku festiwalowi towarzyszą warsztaty i recitale Wojciecha Siemiona. Z niesłabnącą skalą głosu i kaprysów śpiewa Violetta Villas. Ubiegłoroczny uczestnik konkursu recytatorskiego cejloński poeta i tłumacz Ratnasiri Suriya Arachchi (Suri) w tym roku zaprezentował program poetycko – muzyczny, na który złożyły się tłumaczone przez niego na polski wiersze syngaleskich poetów współczesnych i wiersz Marii Konopnickiej w syngaleskim brzmieniu. Odmienny sposób obrazowania, inna metaforyka, nieprzekładalne a tylko odczuwalne obrazy, podawane przy akompaniamencie sitary, przeniosły słuchaczy w inną rzeczywistość. Podobnego przeniesienia dokonał monodram Wakacjuszka w wykonaniu Emilii Krakowskiej. Pełna napięć i brawury gra aktorki bez trudu zamieniła przedborskie problemy na chicagowskie bohaterki powieści Zofii Mierzyńskiej. Do tego stopnia, że Krakowska poczuła się w obowiązku podkreślić po spektaklu uniwersalizm problemów polskiej emigracji. Lidia Stanisławska i Janusz Tylman przypomnieli własne i cudze największe przeboje. Uczestnicy festiwalu śpiewali i nucili melodie swoich dusz. I nie jest to bynajmniej przenośnia, choć tak właśnie brzmi.
Beata Anna Symołon

WYNIKI FESTIWALU I GALERIE FOTO

Powrót – Back


Copyright © 2000 – 2008 Zdzisław Wiśniewski  Wszelkie prawa zastrzeżone.