Rezerwat leśny koło Dobromierza, na pograniczu województw łódzkiego i świętokrzyskiego, utworzony w 1959 roku, o łącznej powierzchni 34,85 ha. Jeden z najciekawszych fragmentów naturalnego lasu w Paśmie Przedborsko–Małogoskim. Na podłożu węglanowym dominuje ciepłolubna buczyna storczykowa i żyzna buczyna sudecka. Rośnie tu także wiele gatunków chronionych i rzadkich, m.in.: głowienka wielkokwiatowa, lilia złotogłów, orlik pospolity, pluskwica europejska, wawrzynek wilczełyko, wyka grochowata, zawilec wielkokwiatowy oraz liczne storczyki, jak buławnik czerwony, buławnik wielkokwiatowy, gnieźnik leśny, kruszczyk rdzawoczerwony, kruszczyk szerokolistny, obuwik pospolity, żłobik koralowy.

Cztery pory Bukowej Góry


Wiosenne otoczenie Bukowej Góry jest rozbielone subtelnymi kwiatami tarniny i żółte od niepoliczalnej liczby mleczy. Las jest zgoła odmienny. Chłodny, ciemny, pełen różnych odcieni wiosennej zieleni. Niekiedy tylko zieleń dywanu zdobią delikatne zawilce i pierwiosnki, czy rzadsze storczyki i lilie. Lecz największą osobliwością buczynowego lasu jest owo zielone poszycie. Tworzą je sadzonki młodych drzew: mniej klonów, jaworów i lip, najwięcej buków. Młodych buków jest tak wiele, że nogi brodzą wśród nich, jak wśród łąkowych traw. I tak jak trawy, można by je kosić. Ale w tym wyręcza człowieka przeznaczenie. Zasadniczo wszystkie młode siewki skazane są na wymarcie. W zwartym gąszczu potężnych drzew, pozbawione światła zamierają, by za rok odrodzić się w nowym, równie żądnym życia, pokoleniu. Siewki buków są ciekawe nie tylko w masie. Każdy pojedynczy, oglądany z osobna, jest miniaturą dorosłego drzewa. Nieokaleczone bonsai. Z monotonną zielenią kontrastuje ptasi gwar. Rozśpiewane, rozświergotane, rozkrzyczane, szukają swojej połowy. Przyroda daje im wszak niewiele czasu, by zbudować dużą i mocną rodzinę.


Wejście do lasu wczesnym latem jest usłane poziomkami. To jeden z sygnałów zwiastujących obecność saren. Poziomki są bowiem ich ulubionym przysmakiem. Te z Bukowej Góry są prawie we wszystkim inne od znanych leśnych i ogrodowych. Ciemne matowe liście, okrągłe różowe owoce z kremowym środkiem. Są prawie pozbawione charakterystycznego zapachu i słodyczy. Taka wariacja na temat. Letni bukowy las staje się rajską krainą. Ciepło, delikatny szum liści, intensywne światło. W przedzierających się przez gęstą koronę drzew słonecznych promieniach tańczą i drobiny pyłu, i owady, i zapachy. Wszystko to wznosi się w górę, ku słońcu. Wtedy także cienie zaczynają zdobić grube i nagie pnie buków. Liście buków, rzadziej klonów i lip, odgrywają przed wzrokiem patrzącego swój teatrzyk cieni.


Jesień jest najpiękniejszą porą Bukowej Góry. Dominują trzy barwy: szarość, błękit i ogrom brązów. I choć wszystkie wypełniają każdy obraz, nigdy nie nudzą. Pagórkowaty teren zdaje się być stworzony po to, by zostać zasypany opadającymi liśćmi. Suche lecą bezustannie wirowym ruchem. Dlatego nigdy nie chodzi się dwa razy taką samą ścieżką. Zawsze, choć odrobinę, droga przybliża nas ku niebu. Ciepłe światło ukazuje historię zapisaną na korze. Tę naturalną i dewastacji dokonanych ludzką ręką. Napisów, serc i szubienic zatrzęsienie. Powalone pnie porasta mech. W naturze śmierć daje życie. Inne drzewa umierają stojąc. Pozbawione gałęzi, samotne, wydrążone w środku przez korniki, trwają dzięki korze i ich silnemu zakorzenieniu. Rozpad kory jest kolejnym nieuchronnym etapem. Przez otwory w tej warstwie można oglądać niebo w ramach. Trochę smutny pejzaż. Pozbawione częściowo liści gałęzie odsłaniają bogactwo swych kształtów. Buczyna storczykowa różni się od górskiej. Każde drzewo jest w ogóle inne. Każdemu warto się przyjrzeć. W potędze każdego warto szukać siły.


Obraz jak z dawno zagubionego landszafciku: na rozległej polanie u podnóża góry spod puszystego śniegu wyskubuje zamarzniętą trawę sześć saren. Długi ciąg rzeczowników jest potrzebny, by oddać zagęszczenie oglądanego pejzażu. Uzmysławia, że to właśnie rzeczy proste, jak polana, góra, śnieg, trawa, sarny, tworzą nieprzemijające piękno. Choć coraz trudniej dostępne. Nadużycie widoku z sarnami nie zniszczyło wszak giętkości i delikatności linii ich ciała, nie osłabiło wdzięku zgiętej szczupłej głowy, nie zmniejszyło wzruszenia wywołanego obserwacją uporu, z którym poszukują pożywienia. Ważnym elementem budujący nastrój jest zaskoczenie – rozgadanie, chaos myśli i nagły, zaledwie kilku sekundowy, spokój obrazu z sarnami. Odbiegły szybciej niż może powrócić równomierny oddech. Wędrówka po zadeptanej polanie jest długim doświadczaniem krótkiej chwili. Ale nie to powolne wędrowanie, przypatrywanie się odgarniętym spod śniegu kępom suchych traw, czy śledzenie zapisu układu kopyt i miękkiego ruchu pyszczków utrwala się w pamięci, lecz tamten miniony obraz.


Zimowa nagość wydobywa potęgę srebrnych pni buków. Obie barwy – biel i srebro – harmonizują ze sobą. To, co je rozdziela – element czerni – jest prawie nieuchwytny. Można dopatrzyć się jej w załomach gałęzi, w odsłoniętej miejscami ziemi. Paletę barw uzupełnia mocna zieleń bluszczy porastających zbocza góry, szczelnie oplatających nagie pnie. Dach z gałęzi buczyny jest bardzo odległy od patrzącego. Zimowy – przypomina delikatną pajęczą sieć. Jednak najbardziej niezwykłym uczuciem, którego można doświadczyć na zimowej Bukowej Górze, jest cisza. Absolutna. Tu dopiero zrozumiałam, co znaczy to określenie. A raczej tego doświadczyłam. Żadnego szumu cywilizacji, żadnych leśnych odgłosów, tylko cisza, wobec której człowiek staje się bezradny. Już nie tylko zaskoczony, ale powalony czymś, zdawać by się mogło, nieuchwytnym, nierealnym, w najlepszym wypadku – przynależnym do świata literackiej fikcji. Słaby człowiek wobec wszechogarniającej absolutnej ciszy. Ludzka małość wobec potęgi wszechświata.

Beata Anna Symołon
foto Czesław Polcyn

Powrót – Back


Copyright © 2000 – 2008 Zdzisław Wiśniewski  Wszelkie prawa zastrzeżone.