„ARMAND”

– wspomina Ryszard Banaszkiewicz

Rysiu Banaszkiewicz


No cóż?

Trudno coś napisać z sensem po tylu latach! Latach euforii, latach wspomnień, latach porażek życiowych i latach, które zaowocowały historią. Historią życia i historią buntu przeciw zwyczajnej biurokracji lub propagandy sukcesu.

Ta moja „rogata dusza słowiańska” nie pozwalała mi stać na boku wydarzeń i po prostu musiałem się jakoś wyżyć i odnieść do aktualnych wydarzeń. Rozpocząłem od uczestnictwa w Kabarecie „Czarny Kot” – jako akompaniator. A następnie jako konsultant artystyczny. Jeśli występowałem w kabarecie „Czarny Kot” – to tylko jako recytator wierszy Mariana Załuckiego, którego stawiałem i stawiam sobie za wzór.

„Czarny Kot” zakończył swój żywot w listopadzie 1965 roku. Ponieważ byłem tylko akompaniatorem w tym kabarecie a kierownikiem był Jan Nitecki nie miałem żadnych skrupułów ażeby swoje teksty „a la Marian Załucki” zaprezentować w Kabarecie „Nietoperz”. Tym bardziej, że ten pierwszy program „Jaś się doczekał” był w mojej ocenie naprawdę wspaniały.

Tak więc od drugiego programu „Przyjęło się” zacząłem współpracować właśnie z kabaretem „Nietoperz” gdzie przyjęto mnie bardzo sympatycznie i uznano moje teksty (lokalne o Radomsku) za całkiem dobre i aktualne.
Pierwszym tekstem, którego w całości już nie pamiętam a po kilku przeprowadzkach nie potrafię odnaleźć tych archiwalnych materiałów był:
…” Ech Radomsko
o miasto moich snów i marzeń
Marzeń o nieco wyższych
Grupach uposażeń.
O którym mówią,
Że miasto kabaretów – bzdury!
Któżby wyrwał pieniądze
Z Wydziału Kultury”…
Wybudowany został piękny i nowoczesny Miejski Dom Kultury i otwarto tam kawiarenkę gdzie natychmiast zaczęły okupować ją wyłącznie „małolaty”, które legalnie sobie piły winko przepalając papierosem.
…”Dom Kultury otwarto
który miasto nie szpeci
i kawiarnię w tym Domu
(Ku uciesze dzieci)
Lecz personel kawiarni
choć nie tłucze szklanek
jest niesprawny
nie skończył kursu przedszkolanek.
Bo czy smoczek ktoś zgubi,
czy się dymem zakrztusi
kto ma pomóc – no kelner!
By nie wzywać mamusi”…
To był wstęp do współpracy z kabaretem „Nietoperz”. Oczywiście Jan Niezabitowski (jest i pozostanie legendą naszego kabaretu „Nietoperz”) zaakceptował ten tekst – jako kierownik artystyczny i poprosił o dalszą współpracę.
Tak więc już mogłem się wyżyć artystycznie a tego mi właśnie brakowało! Było hasło PRL–u „1000 szkół na 1000 – lecie” i oprócz tego, że faktycznie te szkoły budowano to zbliżało się święto Radomszczan – 700 lecie naszego miasta – Miasta Radomska. A więc rok 1966.

W roku (dokładnie nie pamiętam), ale chyba w 1964 oddano do użytku nową szkolę Przy ulicy Rolnej – Szkołę Nr 9 a ponieważ na otwarcie tej szkoły miał przyjechać Minister Oświaty to zrobiono drogę asfaltową od ul. Fabianiego do szkoły.
Oczywiście była wielka feta – jak to było wtedy w modzie i na tym się zakończyło. Następną szkołą w ramach tego hasła – była szkoła przy ulicy Górnej obecnie Armii Krajowej. Ale cóż? Wybudowano owszem piękną szkołę (I Liceum) tylko tyle, że droga do szkoły (prowadząca od obecnej Krakowskiej) Górna (dziś Armii Krajowej) była cała w błocie bo nikt nie planował przyjazdu „władz”.
To mnie zbulwersowało i jako ten wściekły (Armand) popełniłem tekst:
„Wiek XX–ty w Radomsku
Gospodarka planowa
Tylko drogi do szkoły
Ktoś zapomniał zbudować.
Ktoś zapomniał i kropka…
Bo gdy pomysł się rodzi
Nikt z szanownych planistów
Już do szkoły nie chodził.
Wszak w Radomsku już dziecko
Które nosi tornister
Wie, że drogę się robi
Gdy przyjeżdża Minister.
Jak tak na to popatrzę
Serce mi się kraje
Jaki to Miejska Rada
Dzieciom wycisk daje.
Za wagary, za dwóje
Za zniszczone ławki
– Niech omijają sadzawki!
Za szarganą codziennie
Rodziców opinię
Niech grzęzną w glinie!!!
My tradycję kochamy
Wszak 700 lat temu
Wóz utonął raz w błocie
– I wiadomo, czemu!
Wóz utonął i kropka
Tylko dziwnie się składa
Że obok, gdzie obecnie
Stoi Miejska Rada
To historia, choć każdy
Jak na łgarza się patrzy
Profesor Sankowski poświadczy!
Wiwat szkoły – pomniki!
Wiwat Tysiąclecie!
Wiwat drogi lokalne…
Kategorii trzeciej!
Wiwat wszyscy planiści!
Wiwat nasza era!
No a drogę zrobimy…
Na przyjazd Premiera.”
To było w programie „Przyjęło się” albo w następnym (pamięć zawodzi). Oczywiście osobiście rozmawiałem z panem Marianem Załuckim i pytałem czy mogę pisać w Jego stylu. Otrzymałem pozytywną akceptację i kiedy pokazałem mu dwa ze swoich tekstów (przyszłych) to jeden z nich mi skorygował a tekst ten jak się okazało „szedł” w dwóch następnych programach „Nietoperza” z dużym (podobno) uznaniem publiczności.

Nie pamiętam całości tego tekstu, ale zacytuję pamiętane fragmenty. Tekst ten był bardzo aktualny na ówczesne czasy. Dzisiaj to już anachronizm, ale historia nie powinna być zakłamana i zapomniana.
…”Raz zerknąłem w kalendarz
I o dato zdradziecka!
1 – czerwca. Wiadomo
Dzień Dziecka!
Dobrze chociaż, że pierwszy
Znaczy – dzień wypłaty
Bo inaczej bym musiał
Brać zabawki na raty”…

***

A tych dni to jest tyle
Że nie mieści się w głowie.
Że aż rok trochę za krótki…
Sam w sobie.
Dzień Górnika, Hutnika,
Dzień Chemika, Drzewiarza
Dzień Energetyka
(Dzień Zwykłego Kanciarza)
Dzień Nauczyciela i …
Dzień Transportowca
Dzień Działacza Kultury
(Tydzień BHP–owca)
Miesiąc oszczędzania
Tydzień tych co w MAR-WOJ – u
Lecz jednego wciąż nie ma
DNIA ŚWIĘTEGO SPOKOJU!!!
Radomszczańskie problemy zawsze leżały mi na sercu i nawet po opublikowaniu mojego tekstu na 40-lecie Kabaretu „Nietoperz” nie mogłem się oprzeć pokusie ażeby nie opublikować w „Gazecie Radomszczańskiej” (też wściekłego) tekstu – dotyczącego dość nieciekawego epizodu wykorzystywania stanowiska posła.

Posła, który miał nas reprezentować! (Poseł Andrzej Zbigniew Musiał). Jest to – tak można powiedzieć tekst dla „Nietoperza”. Pan Poseł poleciał samolotem do Rzymu na pogrzeb Papieża Jana Pawła II za nasze pieniądze i nie chciał zwrócić tych kosztów.
Pisząc nadal (od czasu do czasu) pod pseudonimem „Armand” proszę o wyrozumiałość!!
Ryszard Banaszkiewicz (Armand)

Copyright © 2000 Zdzisław Wiśniewski  Wszelkie prawa zastrzeżone.