Na stoku jednego z wyższych wzniesień wyżyny radomszczańskiej (275,4 m.n.p.m), w Zakrzewie, znajduje się najstarsza prywatna ferma danieli w Polsce. Jej właścicielowi – Andrzejowi Pijarowskiemu – udało się połączyć zdobyte na SGGW–AR wykształcenie z pasją, a z obu uczynić sposób na życie.
Życzliwość gospodarza, urokliwość miejsca, dość znaczne skłony terenu chroniące przed monotonią i nudą, urozmaicone zadrzewienie, zmieniająca się we wszystkich porach roku znaczna przestrzeń oraz duże i zróżnicowane stado danieli aktywne w ciągu dnia, zachwyciły wielu radomszczańskich fotografów, a efekty tego zachwytu można było podziwiać już na niejednej wystawie fotograficznej, a długa drabina pod wygiętą pałąkowatą jabłonią stała się znakiem rozpoznawczym miejsca.

Daniele


Daniel nosi piękne łacińskie imię: Dama dama. Jeszcze piękniej nazywa się daniel zwyczajny: Dama dama dama, mezopotamski jest uboższy o jedną „damę” – Dama dama mesopotamica. Jeżeli już jedna „dama” ewokuje w nas myślenie o elegancji, pięknie, dystynkcji, o ileż silniej na wyobraźnię musi działać potrójna „dama”. Oczekiwań pozytywnych wrażeń, nawet powierzchownego obserwatora, daniel nie zawiedzie.
Daniel jest zwierzęciem średniej wielkości, większym od sarny a mniejszym od jelenia szlachetnego. Ma mocne i stosunkowo krótkie nogi, co nie pomniejsza jednak harmonii jego ciała. Suknia (okrywa włosowa) daniela charakteryzuje się dużą zmiennością ubarwienia. Normalne umaszczenie danieli jest czerwono–brunatne z białymi plamkami ułożonymi w podłużnych rzędach. I to właśnie owe rzędy mniej lub bardziej widocznych plamek, decydują o rozpoznawalności, niepowtarzalnym pięknie i lekkości tych zwierząt. Zimową porą daniele okrywa ciemnopopielate futro z niewyraźnymi plamami. Wzdłuż linii grzbietu biegnie ciemna smuga, której jakby naturalnym przedłużeniem, wydaje się niewielki zakończony czarnym pędzelkiem ogonek. Daniel dwukrotnie zmienia suknię: w maju–czerwcu i październiku. Zgodnie z tym rytmem samcom to wyrastają, to odpadają rozłożyste poroża. Ta zmienność zwierząt i towarzyszące im zmiany krajobrazu, uczyniły zakrzewskie stado nigdy nie nużącym i niepowtarzalnym plenerem radomszczańskich fotografów. Zimą całe stado przemierza pędem przestrzenie między nagimi drzewami, znacząc na śniegu tropy o niespotykanych konfiguracjach. Wiosną całą energię koncentrują na ukrywaniu młodych przed wzrokiem patrzącego. Letnie, niewielkie jeszcze poroże samców, zachwyca swoją aksamitnością. Barwy jesieni spotykają zwierzęta w pełnej krasie.

Daniele

Daniel ma wzrok doskonalszy od pozostałych jeleniowatych, słabo jednak widzi nocą. Ma doskonały węch. Potrafi wydawać kilka zróżnicowanych głosów: beczenie, pisk, miauczenie. W momentach zagrożenia zwierzęta wydają okrzyk trwogi – wysokiego tonu bek. Głos byka w okresie rui brzmi jak zgrzytliwe chrapanie. Głowa jest wówczas trzymana prosto lub nieco uniesiona, pysk lekko otwarty. To opis utrwalonego przez oleodruki obrazu Jeleń na rykowisku. Ten głos i te pozy skutecznie jednak działają na łanie. Daniele żyją w średniej wielkości stadach. Można w nich wyróżnić byki, łanie, młode, młodzież. Zakrzewskie stado liczące obecnie około 40 osobników, jest tak właśnie zróżnicowane pokoleniowo.
Daniele żywią się chętnie młodymi pędami krzewów i drzew, nie niszcząc jednak przy tym całej rośliny. Podstawę ich pożywienia stanowi trawa. Nie gardzą żołędziami, kasztanami, brukwią, ziemniakami, jagodami, jabłkami i innymi owocami. Dlatego nietrudno jest spotkać daniela pod dojrzewającą gruszą czy jabłonią. Od listopada do lutego zjadają pędy drzew iglastych. Nie gardzą chlebem. Samce podchodzą do karmiącego właściciela i jedzą z ręki kromki chleba. Samice dopiero latem, gdy pewne są bezpieczeństwa małych pozostawionych i tak na uboczu, przybliżają się do karmiącego, lecz zawsze zachowują dystans. Karmienie danieli pozwala spojrzeć w ich ogromne czekoladowe oczy otoczone wianuszkiem, bajecznie długich i podkręconych ku górze, rzęs.
W górnym pleistocenie daniel występował na terenie niemal całej Europy. Ostatnie zlodowacenie zepchnęło go do rejonu Morza Śródziemnego. Od kilku wieków daniel stał się ciekawym przykładem zwierzęcia introdukowanego (wsiedlonego) na teren, na który naturalnie nie występuje. Dzięki temu zamieszkuje obecnie także Europę środkową i zachodnią, Wyspy Brytyjskie i Skandynawię. Introdukowanie danieli rozpoczęli starożytni Rzymianie. Do Polski daniele zostały sprowadzone do parków i menażerii w XVI wieku. Początkowo, jako zwierzęta u których doceniano piękną sylwetkę i ładne płowe ubarwienie oraz imponujące poroże zdobiące głowy byków, trzymane były w dworskich zwierzyńcach. Z upływem czasu walory użytkowe przewyższyły estetyczne i w obecnej chwili gatunek ten jest wpuszczany do naturalnego środowiska wyłącznie w celach łowieckich. Inaczej niż w prywatnych hodowlach, gdzie ciągle najistotniejszym walorem jest niezwykła uroda tego zwierzęcia. Na terenie powiatu radomszczańskiego mniejsze lub większe stada danieli stanowią niezwykle intrygujący element niejednego prywatnego parku czy większego ogrodu. Według danych Zakładu Ekologii Leśnej i Łowiectwa IBL w Polsce żyje obecnie ok. 4,5 tysiąca osobników.
Ferma w Zakrzewie powstała w 1988 roku z inicjatywy i prywatnych funduszy Anny i Lecha Pijarowskich, rodziców obecnego właściciela, oraz brata Sławomira. Wcześniej na tym terenie prowadzona była hodowla owiec. Do 2001 roku daniele zaliczane były do zwierząt łownych. W tymże roku Sejm RP przyjął ustawę (nr 1438 z dnia 25 lipca 2001) o zaliczeniu daniela i jelenia do zwierząt gospodarskich. Inicjatorem tego zapisu w ustawie był Polski Związek Hodowców Jeleniowatych, którego jednym z założycieli był w 1998 r. inż. Andrzej Pijarowski (zobacz WWW).
Ferma w Zakrzewie jest fermą hodowlaną. Dzięki pagórkowatemu ukształtowaniu terenu zmniejszającego negatywny wpływ czynników stresogennych (daniele są bardzo strachliwe), idealnym warunkom do rozrodu i wychowywania potomstwa, dużej powierzchni gospodarstwa, zróżnicowanemu gatunkowo zalesieniu, ferma powiększa się systematycznie. A właściciel przywiązuje się do nich coraz serdeczniej.
Hodowcy jeleniowatych podkreślają walory smakowe ich mięsa oraz jego niską kaloryczność, a na stronie internetowej PZHJ można znaleźć przepisy na różnorodne potrawy z danieli. Gdy patrzy się jednak na te zwierzęta pełne gracji, trudno myśleć o innym, niż estetyczne, ich przeznaczeniu.

Beata Anna Symołon

Galeria foto
Powrót – Back



Copyright © 2000 – 2008 Zdzisław Wiśniewski   wszelkie prawa zastrzeżone.