Śladami 7 DP AK

Cz. 1


BITWA POD KOSSOWEM

Kossów


…Tablice na ziemi włoszczowskiej i radomszczańskiej świadczą o tym, że z honorem wykonaliśmy swoje obowiązki…

Największa bitwa partyzancka między Wisłą a Wartą

(…)Z końcem października 1944 r. 7 Dywizja Piechoty Armii Krajowej stoczyła pięciodniową bitwę z dużymi niemieckimi siłami pacyfikacyjnymi, dysponującymi lotnictwem, czołgami i innymi pojazdami mechanicznymi formacji SS, Wehrmachtu i żandarmerii.

Była to kolejna operacja pod kryptonimem „Hubertuseinsatz”, zmierzająca do opanowania sytuacji na zapleczu bliskiego już frontu i likwidacji oddziałów leśnych. Walki te są mało znane, warto więc o nich wspomnieć, gdyż była to ostatnia największa w Polsce bitwa oddziałów partyzanckich Armii Krajowej z siłami okupanta.

27 października 1944 r. 74 pułk piechoty AK, noszący kryptonim „Chrobry”, którym dowodził mjr Adam Szajna „Roztoka”, w składzie: I baon „Las” – dowodzony przez kpt. Mieczysława Tarchalskiego „Marcina” w sile 438 ludzi, i II baon „Wojna”, dowodzony przez kpt. Franciszka Pieniaka „Przeboja”, w sile 294 ludzi, kwaterował w rejonie wsi Krzepin, Zagórcze. We wsi i folwarku Krzepin stał baon „Las”, przy którym znajdowało się dowództwo pułku oraz dowództwo 7 DP AK z plutonem zwiadu konnego i plutonem osłony radia.
Mieczysław Tarchalski
Por. Florian Budniak „Andrzej” dowodził wtedy 2 kompanią „Buk”, liczącą 198 ludzi, pełniąc równocześnie funkcję zastępcy dowódcy baonu „Las”. „Ubezpieczaliśmy wówczas północny odcinek zgrupowania, a placówki poszczególnych kompanii baonu zamykały drogi na miejscowości Wałkonowy Górne, Zakrzew, Włoszczowa i Bebelno. Baon „Wojna” ubezpieczał od południa” – relacjonował por. Andrzej.
W odległym o cztery km na południe Bałkowie kwaterował l baon 2 pp Leg., dowodzony przez kpt. Eugeniusza Kaszyńskiego „Nurta”, liczący około trzystu ludzi.

Wczesnym rankiem, 28 października 1944 r., Niemcy w sile co najmniej trzech batalionów zaatakowali baon „Las”. Na pierwszy ogień poszła placówka kompanii „Buk”. Natychmiastowe wsparcie przez pluton por. Czesława Skowrońskiego „Kreta” i ppor. Teofila Baryły „Upartego” – pod łącznym dowództwem ppor. Bronisława Skury–Skoczyńskiego „Robotnika” i poderwanie się do ataku od czoła i z flanki, spowodowało że nacierający z marszu nieprzyjaciel wsparty samochodami pancernymi, nie zdążył rozwinąć sił i zaczął gwałtowny odwrót lasem w kierunku wsi Bebelno. W pościgu zagarnięto porzucony sprzęt bojowy, m.in. wóz z moździerzem 81 mm i amunicję.
Mapa3 Bitwa pod Kossowem mapa 2
Równocześnie z atakiem na placówkę „Buka” inny oddział niemiecki zaatakował placówki wystawione przez kompanie „Cedr” i „Akacja”, ubezpieczając Krzepin od strony zachodniej. Tutaj przebieg walki był dla nas mniej korzystny, albowiem po rozbiciu placówki kompanii „Cedr” obie kompanie kwaterujące w zachodniej części Krzepina wycofały się w głąb lasu, w kierunku północnym. Część oddziału niemieckiego, osiągnąwszy skraj lasu, zaczęła silnym ogniem z broni maszynowej ostrzeliwać Krzepin, a szczególnie oddział osłony dowództwa 7 DP AK, wycofujący się z folwarku Krzepin w kierunku południowym. Przy użyciu pozostającego odwodu kpt. „Marcin” zorganizował obronę przed tym atakiem i zmusił Niemców do milczenia. Zanim to nastąpiło, w czasie organizowania obrony zagrożonego odcinka por. Florian Budniak „Andrzej” został ranny w kark, a por. Antoni Jacuński „Rak” z dowództwa 74 pp AK – kontuzjowany.

Atakujący Niemcy zostali również ostrzelani przez 5 kompanię BCh, dowodzoną przez ppor. Tadeusza Kamlińskiego „Borynę” z baonu ,„Wojna” AK, i zmuszeni do wycofania się na pozycje wyjściowe.
Plutony ppor. „Kreta” i ppor. „Upartego” z kompanii „Buk”, po przepędzeniu nieprzyjaciela do Bębelna i zostawieniu placówki na skraju lasu, otrzymały rozkaz powrotu i zajęcia nowego stanowiska, na południe od Krzepina, gdzie organizowano nową linię obrony, na wypadek dalszych ataków niemieckich.

Partyzanci

Grupa partyzantów w lasach włoszczowskich

W czasie powrotu na wyznaczone stanowisko pluton ppor. „Upartego” natknął się na nowe ugrupowanie niemieckie, które tymczasem przybyło z kierunku Włoszczowej: „nasz patrol bocznego ubezpieczenia zauważył koniowodnych z wierzchowcami. Ppor. „Uparty” wydał rozkaz otwarcia do nich ognia. Konie w pełnym galopie wpadły na zajmowane przez Niemców stanowiska. Wykorzystując zamieszanie, ruszono do ataku, a po okrążeniu wezwano Niemców do poddania się. Niemcy, widząc groźną postawę atakujących i wyłaniające się z lasu dalsze siły, zdecydowali się złożyć broń. Kompanie „Cedr” i „Akacja”, zebrane przez ppor. Fryderyka Serafińskiego „Drabinę” i st. sierżanta Jana Miedziejowskiego „Łazika”, przeczesywały równocześnie lasy, otaczając i zmuszając do poddania się inne pogubione w lasach pododdziały nieprzyjaciela.

Wzięto do niewoli 99 żołnierzy niemieckich z formacji Schupo, SS, SD, Wehrmachtu, żandarmerii i własowców, dwunastu esesmanów i żandarmów z Włoszczowej – znanych ze swego bestialstwa, na których już wcześniej sądy polowe AK wydały wyroki – rozstrzelano. Oficerów i żołnierzy Wehrmachtu ustawiono w dwuszeregu. Po niemiecku (przez tłumacza) podano komendę „baczność!”. Następnie odczytano rozkaz dowódcy I batalionu 74 pp AK – kpt. „Marcina”, – że Armia Krajowa jest Wojskiem Polskim i przestrzega konwencji genewskiej o jeńcach wojennych, tak więc po rozbrojeniu zostają oni wypuszczeni na wolność.
Marcin

W środku Mieczysław Tarchalski „Marcin”

Niemcy, widząc, że ich kolegów z SS i żandarmerii rozstrzelano, nie dawali temu wiary. Zaczęli klękać, modlić się, chcieli całować oficerów AK po rękach, żeby tylko nie wykonywano na nich wyroku. A gdy się przekonali, że nikt ich nie oszukuje, zaczęli prosić, żeby dać im eskortę przez las. Bali się, że mogą ich napaść inne oddziały partyzanckie, a oni nie będą mieli się czym bronić. Odprowadzono ich pod konwojem na skraj lasu, w kierunku Włoszczowej i tam zwolniono.

Łącznie zdobyto jeden moździerz, dwanaście rkm, trzydzieści sześć pm, szesnaście pistoletów, szesnaście koni wierzchowych, około czterdzieści kb i dwa wozy amunicji. Wśród dokumentów znalezionych u wziętych do niewoli oficerów SS znajdował się rozkaz dla niemieckich grup operacyjnych w tej akcji. Zawierał on m.in. znaki rozpoznawcze oraz kod rakiet świetlnych, co pomogło nam w czwartym dniu walk, w czasie przebijania się z okrążenia pod Brześciem.
mapa bitwy
Po tej bitwie, w nocy z 27 na 28 października, nasze oddziały przesunęły się na południowy wschód, zajmując pozycje na południowym skraju lasów kwilińskich: od zachodu baon „Las” w środku baon „Wojna”, a od wschodu baon „Nurta”.
Tutaj, 28 października, kiedy przypadkowo odkryto nasze miejsce postoju, przed samym południem do Kossowa przybyły dwie kompanie Wehrmachtu, prowadzone przez żandarmów ze Szczekocin. Pod osłoną ognia z broni maszynowej nacierały od strony Chlewic na najsilniej obsadzony odcinek, stanowiska kompanii „Buk”, która była szczególnie dobrze uzbrojona, dzień wcześniej bowiem zdobyła najwięcej broni z dużym zapasem amunicji.

Po bezskutecznych atakach i parogodzinnej walce nieprzyjaciel, usiłując obejść silnie bronione stanowiska, natrafił na pozycje 5 kompanii BCh z baonu „Wojna”. Napotykając i tu silny ogień, wycofał się na pozycje wyjściowe, przerywając walkę.
Nocą z 28 na 29 października baony „Las”, „Wojna” i 1/2 pp „Nurta” przeszły do lasów rozciągających się na północ od wsi i majątku Lipno. Baon „Nurta” zajął stanowiska w lesie przyległym do stawów majątku, baon „Wojna” we wsi Wymysłów, a baon „Las” w rejonie wsi Michałów i Henryków. Około godz. 14 nasze oddziały zostały wykryte, najprawdopodobniej przez samoloty rozpoznawcze. Główny atak, który nastąpił od strony Lipna i Przygradowa na baon „Nurta”, przyniósł Niemcom dotkliwe straty.

Placówka baonu „Las”, ulokowana na drodze do wsi Rząbiec, została zaatakowana przez czołg, który jednak, po oddaniu kilku strzałów z działka i niecelnej odpowiedzi placówki pociskiem z PIAT–a, wycofał się. Na pozostałych odcinkach baonów „Las” i „Wojna” panował spokój aż do zmroku, potem kilka czołgów spędziło z przedpola nasze patrole obserwacyjne, nie podchodząc jednak bliżej stanowisk ogniowych. Walkę przerwała noc.
Biorąc pod uwagę niezwykle trudne położenie naszych oddziałów, które walczyły już trzeci dzień bez możliwości odpoczynku, niebezpieczeństwo zupełnego okrążenia i wprowadzania do walki przez Niemców coraz większych sił, mjr „Roztoka” – dowódca 74 pp AK – podjął decyzję rozczłonkowania pułku, by łatwiej oderwać się od nieprzyjaciela. (…) (Wspomnienia prof. dr Floriana Budniaka „Andrzeja”)

(…) W łącznym bilansie pięciodniowych walk straty własne 74 pp wyniosły siedmiu poległych i dziesięciu rannych; straty niemieckie ponad stu rannych i zabitych. Z 99 wziętych do niewoli 86 zwolniono. Fakt zwolnienia może wydawać się dziwny. Był na ten temat spór wśród naszych dowódców. Przeważyła przyjęta w oddziałach AK zasada, że nie zabija się wziętych do niewoli żołnierzy Wehrmachtu, o ile nie udowodniono im popełnienia zbrodni wobec ludności. Według późniejszych ustaleń naszego wywiadu, zwolnieni jeńcy zostali na pewien czas aresztowani, a fakt odmiennego potraktowania żołnierzy Wehrmachtu niż esesmanów i żandarmów był wśród Niemców odpowiednio komentowany.

Historia bojów w tym rejonie, a szczególnie pobieżnie tylko wspomniane tu pięciodniowe walki, poza krótkimi, częściowo jedynie publikowanymi relacjami, nie doczekały się dotąd, niestety, bardziej szczegółowego opracowania. Jednakże w społeczeństwie ziemi włoszczowskiej i wśród żyjących jeszcze uczestników tych walk pamięć o nich jest wciąż żywa. (…)
(…) „Od wielu lat – zawsze w ostatnią niedzielę kwietnia we Włoszczowie i ostatnią niedzielę października w Kosowie –odbywają się uroczyste Msze św. za „Marcina”, „Przeboja” i ich żołnierzy. W kościele parafialnym we Włoszczowie wmurowano tablicę dwóch dowódców batalionów 74 Pułku AK – kpt. Mieczysława Tarchalskiego „Marcina” i kpt. Franciszka Pieniaka „Przeboja”, zaś na placu przykościelnym wzniesiono symboliczny grób gen. Stefana Grota–Roweckiego i gen. Leopolda Okulickiego „Niedźwiadka”. Pierwszy z nich wydał rozkaz, aby broń ukryta w Kluczewsku, po oddziale mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala”, została przekazana komendantowi dywersji we Włoszczowie, czyli „Marcinowi”. Drugi – jako ostatni Komendant AK – przeprowadził inspekcję oddziałów partyzanckich AK w lasach włoszczowskich 2 stycznia 1945 roku, w rejonie bunkrów leśnych w Pękowcu.

W dowód współpracy AK–BCh, na placu 3 Maja we Włoszczowej odsłonięto pomnik Braterstwa Broni z wymienieniem nazwisk poległych żołnierzy AK i BCh. Przed tym pomnikiem w 1993 roku gen. dyw. Franciszek Kamiński – Komendant Główny BCh i członek Komendy Głównej AK – odebrali defiladę pocztów sztandarowych związków kombatanckich, związku straży pożarnych i harcerstwa – przybyłych na tę uroczystość z wielu stron Polski.

Na terenie walk batalionu „LAS” – 74 Pułku AK, zgodnie z wolą komendanta „Marcina” – w ciągu ostatnich lat odsłonięto wiele pamiątkowych tablic i pomników. M.in. dnia 3 września 1995 roku, w miejscu bunkrów leśnych batalionu „LAS”, na Pękowcu (gdzie w pierwszych dniach stycznia 1945 roku przebywał ostatni Komendant Główny Armii Krajowej – gen. Leopold Okulicki „Niedźwiadek”) odsłonięto pomnik. Na uroczystość przybyli przedstawiciele MON, Sztabu Generalnego – generałowie, przedstawiciele resortu ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa, dyrekcji regionalnych LP z Radomia i Katowic, attache wojskowi: Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Węgier, władze terenowe, harcerstwo i 82 poczty sztandarowe kombatantów z wielu stron Polski. Pomnik odsłoniła córka komendanta „Marcina” – Maria Tarchalska, w asyście pułkownika Karola Kutnickiego „Kruka”, dowódcy zwiadu konnego batalionu „LAS”, a następnie dowódcy zwiadu konnego 7 Dywizji AK, majora Mariana Niteckiego „Pikadora” oraz łączniczki Obwodu AK – Bronisławy Pytlewskiej „Sławy”.

Pomnik poświęcił ks. infułat Józef Wójcik w asyście ks, płk. Stanisława Czernika „Burzy” – kapelana batalionu „LAS”. Minister ds. Kombatantów, Adam Dobroński, udekorował kilkunastu leśników – kombatantów krzyżami AK i krzyżami partyzanckimi, a przedstawiciel resortu leśnictwa, Henryk Gierełło wręczył kilku oficerom zawodowym WP i leśnikom odznaki „Zasłużony dla ochrony środowiska i gospodarki wodnej”. Przemówienie okolicznościowe wygłosił żołnierz „Marcina”, były Minister ds. Kombatantów, Zbigniew Zieliński.
Postać legendarnego leśnika, partyzanta „Marcina”, na zawsze pozostała w pamięci tych, którzy go znali – a dla następnych pokoleń te pomniki i tablice stanowić będą zapis historii tamtych dni. (…)

Źródło powyższych materiałów: Zbigniew Zieliński – „Walczyli o wolność Polski”, „7 Dywizja AK”, „Cierniste drogi żołnierzy AK”, „Baza Leśnych Ludzi”.

Kossów

Uroczystości w Kossowie

Uczestniczyłem w październikowych uroczystościach rocznicowych w roku 2006, 2008 i 2009. Mam nadzieję uczestniczyć w kolejnych. Porównując wykonane z uroczystości fotografie zdaję sobie sprawę z nieubłaganego przemijania czasu. Coraz mniej tych samych twarzy, coraz mniej ludzi którzy byli uczestnikami lub świadkami tamtych wydarzeń. Czas „kruszy” pokolenie Kolumbów. To smutne, lecz nieuchronne, że przechodzą na „drugą stronę tęczy” aby pełnić wieczną wartę. Tym, którzy już nigdy nie przybędą na kolejne spotkania rocznicowe mówię

CZEŚĆ WASZEJ PAMIĘCI

Zdzisław Jan Wiśniewski 2009 r.


***

Kolejne uroczystości w Kossowie

W dniu 16 października 2011 r. odbyły się uroczystości z okazji 67 rocznicy walk z Niemcami stoczonych w 1944 r. przez żołnierzy 27 i 74 oraz 2 Pułku Piechoty Armii Krajowej, na terenach powiatu włoszczowskiego – Krzepina, Kossowa, Lipna, Chotowa i Radkowa, zorganizowane przez Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej – Okręg Kielecki, przy współpracy Starostwa Powiatowego we Włoszczowie.


Delegacje organizacji kombatanckich i Starostwa Powiatowego we Włoszczowie złożyły wiązanki kwiatów pod tablicą pamiątkową AK znajdującą się w kościele parafialnym w Kossowie.


Proboszcz Tomasz Filipiak w asyście ks. dr Grzegorza Sęka oraz ks. mjr Józefa Greckiego z Ostrowa Wielkopolskiego odprawił Mszę Świętą.

W uroczystości oprócz Starosty Włoszczowskiego – Zbigniewa Matyśkiewicza, wzięli udział zaproszeni goście: Stanisław Nowak – zastępca Burmistrza Gminy Włoszczowa, Krzysztof Błaut – przewodniczący Rady Gminy Radków, Antoni Suliga – sekretarz Gminy Radków, a także m.in.: Zbigniew Zieliński – oficer Wojska Polskiego, żołnierz Armii Krajowej, były sekretarz stanu (do spraw kombatantów i osób represjonowanych w rządzie premiera J.K. Bieleckiego, J. Olszewskiego, W. Pawlaka), płk Roman Stefański – dyrektor Departamentu Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych z Warszawy, doc. Piotr Kurek – członek Zarządu Głównego Światowego Związku Armii Krajowej w Warszawie, kpt. Zbigniew Mielczarek – prezes Zarządu Światowego Związku Armii Krajowej w Kielcach, Karol Fijałkowski – pełnomocnik ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, reprezentujący Marszałka Województwa oraz prof. Zofia Chełmińska z Krakowa.



Po Mszy dokonano honorowych odznaczeń i wyróżnień. Zdzisław Wiśniewski (Radomsko, portal noworadomsk) otrzymał z rąk płk Romana Stefańskiego Medal „Pro Memoria”, ppor. Stefan Konieczny udekorowany został Honorową Złotą Odznaką VII Dywizji Armii Krajowej a kpt Zbigniew Ptasiński otrzymał z rąk starosty włoszczowskiego – Zbigniewa Matyśkiewicza książkę o zabytkach powiatu.


Uroczysty Apel Poległych oraz przemarsz poprowadził ppor. Cezary Kowalski. Przeglądu pocztów dokonał Zbigniew Zieliński. W 67 rocznicy uczestniczyło 11 pocztów sztandarowych, m. in. Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, Ogólnopolskiego Związku Żołnierzy Batalionów Chłopskich, Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych oraz szkół ponadgimnazjalnych z Powiatu Włoszczowskiego. Na zakończenie uroczystości uczestnicy udali się na poczęstunek do Zespołu Szkół w Radkowie.

Zdzisław Jan Wiśniewski 2011 r.
foto z dekoracji Medalem Pro Memoria – Ryszard Fatyga


Copyright © 2000 Zdzisław Wiśniewski Wszelkie prawa zastrzeżone.