KONSPIRACYJNE WOJSKO POLSKIE
1945 – 1948

Cz. 3

Zaprezentowane przy radomszczańskim ratuszu 31 maja 2008 roku widowisko plenerowe było jedną z cyklu imprez upamiętniających działalność Armii Krajowej i Konspiracyjnego Wojska Polskiego organizowanych przez Urząd Miasta Radomska.
Plenerowy pokaz nie był wierną rekonstrukcją spektakularnych akcji oddziałów Warszyca – uwolnienia więźniów z radomszczańskiego aresztu w kwietniu 1946 roku czy wcześniejszej akcji Armii Krajowej także żołnierzy pod dowództwem Stanisława Sojczyńskiego z sierpnia roku 1943.
Autorom i wykonawcom wydarzenia zależało na oddaniu historycznego klimatu i ducha tamtych trudnych czasów. Widowisko było też niekonwencjonalnym sposobem na lekcję historii dla radomszczan oraz pokazaniem sposobu na pogłębianie lokalnej świadomości, kształtowanie postaw patriotycznych oraz wzmacnianie identyfikacji i więzi z miejscem pochodzenia a także jego historycznym dziedzictwem.
Rekonstrukcja akcji była także (jak wyraził się Paweł Wasążnik – szef łódzkiej Grupy Rekonstrukcji Historycznych) hołdem oddanym prawdziwym bohaterom – Stanisławowi Sojczyńskiemu „Warszycowi” i Jego Żołnierzom.
Zdzisław Wiśniewski

POLSKA PODZIEMNA

Moją ojczyzną jest Polska Podziemna
Walcząca w mroku, samotna i ciemna.
Moim powietrzem jest wicher bez nieba,
Moim pokarmem jest krew w garści chleba,
A moim światłem, co błyszczy z daleka
Jest nasze prawo i prawo człowieka.

Mogę przeklinać ten bunt wiecznie żywy,
Ale bez niego nie będę szczęśliwy.
Mogę uciekać przed zmagań żałobą,
Ale już nigdy nie ujdę przed sobą.
Wśród wielu ojczyzn, co płyną w mgle cudnej,
Ja chcę tej jednej, tej ludzkiej, tej trudnej.

Cóż mi po wszystkich słońcach tego świata,
Jeżeli światło zasłania mi krata.
Cóż mi po wszystkich urokach tej ziemi,
Jeśli mi serce wpchnięto do podziemi.
O bracia moi, a kto bez wolności
Niech w ciemności idzie i walczy w ciemności.

Moją ojczyzną jest Polska Podziemna,
Walcząca w mroku, samotna i ciemna.
Czy tam, czy tutaj, to jedno nas łączy –
Nurt nieśmiertelny, co się we krwi sączy
I każe sercu taką moc natężyć,
Że wbrew rozumowi musimy zwyciężyć.

STANISŁAW BALIŃSKI
(Przedruk – Andrzej Krzysztof Kunert „Ilustrowany przewodnik po Polsce Podziemnej 1939–1945”, Warszawa 1996.

Tekst pochodzi z książki Romana Peski „WARSZYC Jeśli padam na kolana to tylko przed Bogiem” (Z.W)

KWP w plenerowym widowisku

62 rocznica brawurowej akcji zorganizowanej i przeprowadzonej przez żołnierzy kpt. Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca” oraz 63 powołania przez niego KWP

Akcją na radomszczański areszt, który mieścił się w podwórzu ratusza, dowodził porucznik Jan Rogulka „Grot” Komendant KWP powiatu piotrkowskiego. Uwolnienie więźniów doprowadziło do szewskiej pasji ówczesnego szefa Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego Mieczysława Moczara, który natychmiast po zdarzeniu w Radomsku powołał specjalną grupę do spraw zlikwidowania „bandy Warszyca”.
Jan Rogulka

Jan Rogulka „Grot”
(foto archiwum)

W maju 1945 roku kapitan Stanisław Sojczyński, pseudonim Warszyc, powołuje organizację zbrojną – KONSPIRACYJNE WOJSKO POLSKIE.
Stanisław Sojczyński

Stanisław Sojczyński
(foto archiwum)

Rodzina

Urodził się w licznej rodzinie w Rzejowicach i jako jedyny z sześciorga rodzeństwa kończy częstochowskie seminarium nauczycielskie. W 1932 roku rozpoczyna czteroletnią służbę wojskową w 27 pułku Piechoty w Częstochowie, a po jej zakończeniu w stopniu podporucznika przeniesiony zostaje do rezerwy. W cywilu nauczyciel w Borze Zajacińskim uczy języka polskiego. Zastępcą komendanta Obwodu Radomsko Armii Krajowej zostaje w październiku 1942 roku. Pod jego dowództwem żołnierze AK przeprowadzają wiele udanych akcji. Willego Bergera, szefa gestapo w Radomsku i jego zastępcę Johanna Wagnera partyzanci Warszyca likwidują 25 maja 1943 roku.

Najbardziej bohaterską, a zarazem brawurową akcją ludzi z lasu było uwolnienie około 50 przebywających w więzieniu wcześniej aresztowanych w tym obywateli polskich pochodzenia żydowskiego, chociaż zasadniczym powodem akcji nocnej z 7 na 8 sierpnia 1943 roku było uwolnienie w pierwszym rzędzie aresztowanych w czasie pacyfikacji Rzejowic, rodzinnej wsi Warszyca. Akcja udała się a część uwolnionych weszła w skład jednego z oddziałów Sojczyńskiego.

Zbliża się koniec wojny z nim pojawia się rozkaz o rozwiązaniu Armii Krajowej. Dla żołnierzy Warszyca, którzy nie zaakceptowali Polski tworzonej przez komunistów pojawiło się nowe wyzwanie. Nie rezygnują z walki. To między innymi dla nich już w maju 1945 roku Warszyc organizuje Konspiracyjne Wojsko Polskie, obejmując dowództwo tej zbrojnej organizacji.
KWP Oddział Marianka

Żołnierze z oddziału KWP „Balon” Andrzeja Jaworskiego „Marianka”.
Na pierwszym planie zastępca „Marianka” – Tadeusz Kuzia „Igła”
(foto Muzeum w Radomsku)

Kwietniowa akcja z 1946 roku połączona z atakiem na więzienie i uwolnienie aresztowanych szerokim echem odbiła się w całym kraju. Urząd Bezpieczeństwa podejmuje szereg działań, by aresztować „bandytów”, którzy napadli na radomszczańskie więzienie. Najpierw aresztowano 17 partyzantów, uczestników akcji. Spośród nich wyrokiem częstochowskiego sądu przy milczącym udziale adwokata z urzędu dwunastu z nich zostaje skazanych na karę śmierci.
W czasie rozprawy 7 maja 1947 roku, która w ocenie zachowanych dokumentów była sprokurowaną farsą, a odbywała się w sali kinowej radomszczańskiej „Kinemy” nie przesłuchano żadnych świadków. Wyroki na skazanych prawdopodobnie wykonali funkcjonariusze miejskiej bezpieki, którzy znęcali się nad więźniami pod wpływem alkoholu. Potem zmasakrowane ciała przewiezione zostały i wrzucone do poniemieckiego bunkra w lesie koło Bąkowej Góry.

Kolejnym sukcesem moczarowców było aresztowanie Sojczyńskiego 28 czerwca 1946 roku w Częstochowie (o godzinie 22.00 w mieszkaniu krawca Bolesława Włodarczyka przy ul Wręczyckiej 17/25 na podstawie donosu Henryka Brzuski – członka sztabu KWP i współpracownika UB. Dopisek ZW ). Proces rozpoczął się 9 grudnia. Na karę śmierci skazano ośmiu żołnierzy KWP, a wyrok wykonano 19 lutego 1947 roku na sześciu, w tym na Stanisławie Sojczyńskim, pseudonim „Warszyc”. Nadal trwają badania nad zlokalizowaniem miejsca pochówku. W 2007 roku prezydent RP, Lech Kaczyński przyznaje pośmiertnie kapitanowi Stanisławowi Sojczyńskiemu Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski.
Warszyc

Stanisław Sojczyński „Warszyc”
(foto archiwum)

Składowi orzekającemu w sprawie żołnierzy KWP, w tym Warszyca, przewodniczył sędzia podpułkownik Bronisław Ochnio. Skazaną szóstkę rozstrzelano prawdopodobnie na do dziś funkcjonującej strzelnicy w Brusie. Akta śledztwa zawierają wniosek o ułaskawienie Warszyca i siedmiu oskarżonych. Prezes Sądu Najwyższego stwierdził jednak, że na ułaskawienie „bandyci” skazani nie zasługują. Notatka ówczesnego prezydenta Bolesława Bieruta dla Zbigniewa Sojczyńskiego Warszyca była jednoznaczna z zatwierdzeniem wyroku. Większość z autorów sfingowanego procesu, jak i wykonawców kary śmierci już dzisiaj nie żyje.

Jeden z żyjących prokuratorów przed kilku laty wskazał śledczym dokładne miejsce egzekucji. Powiedział on również, że dla sprawy Warszyca i innych charakterystyczne było, iż wykonanie kary śmierci przyspieszono ze względu na mającą się ukazać za kilka dni amnestię. Sędziowie, prokuratorzy i ubecy przesłuchani przez śledczych w sprawie KWP i Warszyca uważali, że był on bandytą, a akcja prowadzona w stosunku do KWP była niczym innym, jak walką z bandytami. Warszyc sporządził specjalną listę najbardziej gorliwych funkcjonariuszy bezpieki, komunistów z Polskiej Partii Robotniczej i skazywał ich na śmierć. Na liście tej figurowało nazwisko ówczesnego szefa Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa, Mieczysława Moczara. Nie udało się jednak wykonać na niego wyroku. Zachował się wyrok z października 1945 roku wydany przez Warszyca. „Zlikwidować przez zastrzelenie konfidenta UB Piotrków – Feliksa Jóźwiaka, mieszkańca Kolonii Bujniczki, ur. 12.01.1896 roku”. Wśród ponad 350 przedstawicieli władzy ludowej i współpracującej z nią wyrok na Jóźwiaka został wykonany.
Diomko/Moczar

Moczar/Diomko

Mieczysław Moczar

Mieczysław Moczar właśc. Mikołaj Demko vel Diomko, pseudonim „Mietek”,
(1913 – †1986), komunista, generał Ludowego Wojska Polskiego. W KPP od 1937.
W latach 1942–1945 był dowódcą obwodów Gwardii Ludowej (GL) i Armii Ludowej (AL), często atakował oddziały Armii Krajowej.
Od 8 czerwca 1945 szef Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Łodzi gdzie zapisał się bardzo okrutnie.
Znany był jako „krwawy Mietek” osobiście torturując żołnierzy podziemia antykomunistycznego
(źródło Internet)

Rano 19 lutego 1947 roku prokurator w obecności komendanta aresztu WUBP sprawdził tożsamość skazanego, odczytał wyrok i zarządził wykonanie wyroku. Wcześniej ksiądz, do którego nie dotarli śledczy sprawy Warszyca, udzielił aresztowanemu ostatniej posługi religijnej. Zgon został stwierdzony przez obecnego przy egzekucji lekarza o godzinie 8.00 rano. Bardzo wzruszającym dokumentem, który pozostał po Stanisławie Sojczyńskim Warszycu jest zapis dramatycznej, krótkiej rozmowy aresztowanego ze swoją małżonką Leokadią.
Rozmowa odbyła się prawdopodobnie na kilka dni lub tuż przed ogłoszeniem wyroku na Warszyca i współwięźniów z KWP. Warszyc spodziewał się, że zostanie skazany na karę śmierci. Władze UB udzieliły Leokadii zezwolenia na odbycie rozmowy z mężem pod drzwiami celi, w której go przetrzymywano, a która znajdowała się tuż przy kracie klatki schodowej. O rozmowę zabiegała Leokadia, a odbyła się ona przed południem w niedzielę poprzedzającą ogłoszenie wyroku. Przed samym widzeniem ze swojego gabinetu udał się schodami w dół naczelnik wydziału śledczego, kapitan Cebo w celu przygotowania widzenia. Wcześniej, mimo że to była niedziela, zwiększono liczbę funkcjonariuszy służby| ochronnej. Obecny był również naczelnik aresztu, starszy sierżant Szyszko. Zapanowała przejmująca cisza.
Cela więzienna

W takich celach tysiące zamordowanych patriotów spędzało ostatnie chwile

Gdy władze więzienne uznały, że widzenie zostało odpowiednio zabezpieczone i przygotowane, z celi nr l wyprowadzono Warszyca i doprowadzono go do furtki wyjściowej, która prowadziła do okratowanej klatki schodowej. Za nią zlokalizowane były pokoje śledcze. Kapitan Cebo powiadomił Warszyca, że Sąd Wojskowy zezwolił jego żonie na widzenie z nim, które nastąpi za chwilę. A oto, jak przebiegała rozmowa, zasłyszana przez jednego ze współwięźniów. Staszku, pozwolono mi na widzenie z tobą – zaczęła rozmowę żona Warszyca, Potem nie wytrzymała i zaczęła głośno płakać. Warszyc bardzo prosił swoją małżonkę by nie płakała, bo „oni” nie powinni widzieć jej łez. W tym czasie jeden z obserwatorów widzenia powiedział głośno, że spotkanie Leokadii z mężem będzie trwało 4 minuty i nakazał, aby nie tracili czasu.

Sojczyńska mówiła chaotycznie i cicho, tak by towarzyszący widzeniu nie słyszeli, co mówi. Zapoznawała męża z planowanymi przez nią staraniami, jakie podejmie i gdzie, w celu złagodzenia wyroku. Warszyc przerwał jej tymi słowami: „Wyrok jest już od dawna gotowy… Oni są żądni mojej krwi i nie zrezygnują z niej… Nie miej złudzeń… Należy myśleć o tym, aby ty i dzieci mogliście jakoś żyć… Będzie ci bardzo trudno, ale jestem przekonany, że w pierwszym okresie pomocą będzie mój ojciec i reszta mojej rodziny… Później moimi dziećmi zaopiekuje się Niepodległe Państwo”.

Warszyc wierzył w to głęboko, że kiedyś Rzeczpospolita stanie się wolną i niepodległą nawet na dwa miesiące przed wyrokiem śmierci, bo nie miał wątpliwości, co do tego, jaki wyrok zafunduje mu ludowa władza. Po kilku sekundach, jakie nastały w konsekwencji wygłoszonej przez Warszyca tyrady nakreślającej credo jego młodego życia, wśród zebranych blisko rozmawiającego małżeństwa rozległ się głośny śmiech, który także udzielił się kapitanowi Cebo i załodze więzienia. Leokadia przemogła się i jak gdyby nigdy nic zapytała męża, czy życzy sobie, aby do sądu przywieźć dzieci w dniu odczytania wyroku, po to by mogły go zobaczyć. Musiała bowiem zdawać sobie sprawę, podobnie jak jej mąż, że wyrok będzie skazujący. Chciała, może dla dobra dzieci, jak i ich historycznej pamięci, by wzięli udział w farsie przygotowanej przez ludowa władzę. Ale Warszyc kategorycznie zakazał. „Zabraniam…, niech raczej pamiętają ojca, jakiego widziały… w lesie. Wychowaj ich na dobrych synów Ojczyzny – tej, za którą zginął ojciec”. Wtedy rozległ się głos oznajmiający koniec widzenia. Sojczyńska zdążyła jeszcze głośno krzyknąć: „Niech Cię Bóg ma w swojej opiece”. Warszyc prawdopodobnie miał zamiar odpowiedzieć swojej małżonce: „Zostańcie z Bogiem”, ale świadek owej sceny usłyszał jedynie: „Zostańcie…”. Zamieszanie, tumult i hałas końcowych sekund widzenia małżeństwa Sojczyńskich zagłuszyło „…z Bogiem”.
Proces Warszyca

Fotografia z rozprawy sądowej w Łodzi, na pierwszym planie Stanisław Sojczyński
(foto archiwum)

Po śmierci Warszyca jakiś czas jego rodzina mieszkała w Radomsku. Jednak ani żona, ani dzieci nie znosiły szykan, jakich doznawali. Wyprowadzili się na Śląsk. Leokadia Sojczyńska zmarła w wieku 43 lat. Miała ogromne kłopoty ze znalezieniem pracy. Długo nie pracowała.
Warszyc mógł uniknąć wykonania na nim wyroku śmierci. Nawet w ostatnich godzinach życia proponowano mu, by potwierdził współpracę z PSL, a także wskazał współpracowników Urzędu Bezpieczeństwa i Milicji Obywatelskiej, no i oczywiście ukorzył się przed władzą ludową, to życie zostanie mu darowane. Moczar uzyskał jedną odpowiedź: „Przysięgi nie złamię, dla mnie wierność RP jest święta „.

Kazimierz Graf, prokurator, który oskarżał Warszyca, uważał i to oświadczył śledczemu badającemu sprawę, że zwłoki powinny być wydane rodzinom i pogrzebane na właściwych cmentarzach. Henryk Szwed, ten, który odczytywał wyrok i asystował przy jego wykonaniu, uważa, że wykonanie przyspieszono ze względu na planowaną amnestię. Ujawnia też ostatnią godzinę życia dowódcy KWP. Skazani zostali odwiezieni dwoma samochodami ciężarowymi. Warszyc był w kurtce mundurowej. Ustawiono ich w szeregu. Strzelano do nich z karabinów z odległości 10 metrów. Trudno dziś ustalić, czy wyrok wykonywali funkcjonariusze UB, czy żołnierze Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Było ich dwunastu. Apostołowie zbrodni.

Miałem okazję przed laty poznać ojca Stanisława Sojczyńskiego. Ten człowiek do końca życia nie mógł pogodzić się z tym, co spotkało jego rodzinę. Nie wierzył, że wyrok został wykonany. Był wewnętrznie przekonany, że jego syn żyje, a za karę wywieziono go do gułagów na Syberię. Gdy ktoś z ówczesnych władz wojewódzkich i powiatowych brał udział w spotkaniach ze społeczeństwem Rzejowic, prosił, by mu oddać syna, darować karę i pobyt na Syberii. Może i dobrze, że żył w swoim ułudnym, stworzonym przez siebie świecie. Może łatwiej było mu z tym żyć? A może było to preludium do spotkania z Warszycem? Tam, w pozaziemskim świecie… A Warszyc? W historii walki o niepodległość obok pseudonimu Warszyc, posługiwał się wcześniej innymi: Raw, War, Zbigniew.

Uważałem za stosowne przekazać te najważniejsze momenty z życia Stanisława Sojczyńskiego. Jeszcze nie tak dawno bandyty, a dziś bohatera. Bohatera, bo Sąd Okręgowy w Łodzi unieważnił wyrok skazujący na śmierć legendarnego dowódcę Konspiracyjnego Wojska Polskiego Stanisława Sojczyńskiego – Warszyca i jego oficerów. Stał się symbolem patriotycznego wychowania młodzieży Rzeczpospolitej, wolnej i niepodległej. Stał się symbolem męstwa i odwagi dla Radomska, Rzejowic oraz regionów, w których funkcjonowało zorganizowane przez niego Konspiracyjne Wojsko Polskie.

Te symbole postanowili uczcić i przywołać pamięć Warszyca między innymi harcerze Komendy Hufca w Radomsku. Wraz z grupą pasjonatów łódzkich zorganizowali 31 maja plenerowe widowisko. Była to niezwykła chwila dla tych, którzy zgromadzili się przed radomszczańskim ratuszem, by obserwować domniemany przebieg wydarzeń z kwietnia 1946 roku. Nad widowiskiem pieczę i patronat sprawowała prezydent Anna Milczanowska.

(W publikacji skorzystałem między innymi z książki Antoniego Wojnarowskiego „Żołnierze Warszyca”, którą otrzymałem w darze od Ogólnopolskiego Związku Konspiracyjnego Wojska Polskiego 1990–2003.)
Maciej Konrad Ziembiński

Tekst publikowany w tygodniku „Komu i Czemu” Nr 24 (486) 11 – 17 czerwca 2008 r.
Wyróżnienia w tekście i fotografie są moją ingerencją Z.W.
Autorzy relacji

Od lewej Maciej Konrad Ziembiński redaktor naczelny „Komu i Czemu”
oraz autorzy zdjęć do fotoreportażu – w środku Czesław Polcyn
z prawej Zdzisław Wiśniewski
(foto W. Szaliński)

Film który powinien znać każdy patriota!

„CZY WARTO BYŁO TAK ŻYĆ”
Filmowa opowieść (TVP1 2007r) o Stanisławie Sojczyńskim „Warszycu”, dowódcy i twórcy Konspiracyjnego Wojska Polskiego.
Scenariusz, realizacja, komentarz Alina Czerniakowska

Przykro mi jest ale pod podawanym linkiem film nie jest już dostępny. Zainteresowanych odsyłam do Administratora Portalu. (2013r))

FOTOREPORTAŻ Z REKONSTRUKCJI ATAKU NA ARESZT

Powrót – Back


Copyright © 2000 Zdzisław Wiśniewski Wszelkie prawa zastrzeżone.