30 listopada 2006 r.

WIECZÓR ANDRZEJKOWY Z DRESZCZYKIEM

30 listopada 2006 roku w Miejskim Domu Kultury w Radomsku odbył się Filmowy Wieczór Andrzejkowy, podczas którego radomszczanie obejrzeli dwa filmy: „Zejście” w reż. Neil Marshall i „Sillent Hill” w reż. Christophe Gans. Przed seansami mieli okazję uczestniczyć we wspólnej zabawie w holu kinowym. Tam młodzież z Klubu Miłośników Kultur Świata „Światowid” odkrywała przed zainteresowanymi ich przyszłość.
Podczas imprezy uczestnicy dowiedzieli się wiele o zwyczajach i obrzędach kultywowanych kiedyś nie tylko na ziemiach polskich. Poniżej przybliżam również niektóre wróżby. Część z nich została zaprezentowana w domu kultury.

WRÓŻBY I ZWYCZAJE ANDRZEJKOWE

Św. Andrzej jest patronem Szkocji, Grecji i narodów słowiańskich, a w Polsce diecezji warmińskiej. Imię to wywodzi się z języka greckiego. Oznacza prawdziwego mężczyznę. Andrzej posiada naturę odważną, szczerą, niezwykle wnikliwą. Jest inicjatorem i koordynatorem ważnych przedsięwzięć. To uzdolniony kierownik; wyróżnia się w działalności publicznej i chętnie służy ludziom. Szczególną troską otacza tych, którzy wiele wycierpieli. Posiada uzdolnienia telepatyczne. Założone przez Andrzeja ognisko rodzinne może uchodzić za wzór do naśladowania.
Wróżby zwyczajowo czyniono w wigilię św. Andrzeja we wszystkich regionach Polski, szczególnie na wsiach. Znane były jako „Jędrzejki” lub „Jędrzejówki”. Kawalerowie natomiast wróżyli sobie w wigilię św. Katarzyny. Pochodzenie tych zwyczajów nie jest dokładnie znane. Kultywowano je w Europie Środkowej i Zachodniej. Na dobre przyjęły się w XII wieku, natomiast do Polski przywędrowały w wieku XVI. Prawdopodobnie andrzejki mają związek z przedchrześcijańskimi, jesienno – zimowymi obchodami ku czci zmarłych. Wróżbom miłosnym sprzyjał początek adwentu. Tego dnia zbierały się dziewczęta w jednej z chałup, by przy wesołej zabawie dowiedzieć się, co czeka je w najbliższej przyszłości. Do wieczora pościły. Wszystkie wróżby dotyczyły tematyki matrymonialnej. Obecnie oprócz panien, rozwódek i wdów wróżą sobie również mężatki, chcące sprawdzić, czy jest im sądzony związek pozamałżeński.
Lanie wosku
Powszechnie znane było wróżenie z wosku, dawniej pszczelego, do którego podchodzono z ogromną czcią. Na przykład w Zagłębiu Dąbrowskim lało się wosk przez brzozową miotłę lub rózgę do naczynia z wodą. W innych regionach kraju bardziej upowszechnił się zwyczaj lania wosku przez dziurkę od dużego klucza lub po gałązce jedliny. Według dawnych wierzeń klucz ułatwia nawiązywanie kontaktu z zaświatami, ale tylko dobre duchy przodków mogą odsłonić nam przeszłość. Gdy wosk zastygł, odczytywano wróżbę z kształtów jego cienia na ścianie. Lano też na wodę roztopiony ołów, który ma przyciągać szczęście. Podczas oględzin figur z wosku należy zwrócić się do św. Andrzeja: „św. Andrzeju daj znać, co się będzie ze mną dziać”. Niekorzystną figurkę z wosku trzeba zawinąć w chusteczkę i zakopać poza domem. W ten sposób wróżba przestanie działać.
łódeczki na wodzie
Oprócz wosku do naczynia z wodą rzucano dwie igły lub dwie łódeczki wykonane z łupiny orzecha laskowego, z których jedna symbolizowała dziewczynę, druga chłopca. Gdy igły (łódeczki) się zeszły, wróżba wypadała pomyślnie i w ciągu roku para miała zawrzeć związek małżeński.
Dziewczęta prosiły św. Andrzeja, by wskazał im narzeczonego. W tym celu wybiegały na dwór, podchodziły do płotów sąsiadów i potrząsały nimi ze słowami:

Płocie, płocie trzęse cie
Święty Andrzeju prose cie
Przyjdźże do mnie na śnie,
Który do mnie trzaśnie.

Chłopcy robili wszystko, by dziewczętom we wróżbach przeszkadzać i z ukrycia dopowiadali:

A ja, diabeł, wezwe cie!

Do wróżb należało także wróżenie z kawałków drewna, które porywano sąsiadowi z podwórza; w czym chłopcy również starali się dziewczętom przeszkadzać. Parzysta liczba drewienek miała przepowiadać rychły ślub.
Inną, ogólnie znaną wróżbą było ustawianie butów, czasem na przemian z kostkami cielęcymi. Stawiano je od ściany w kierunku drzwi do sieni. Dziewczyna, której bucik pierwszy znalazł się w pobliżu wyjścia, pierwsza miała wyjść za mąż. Na Śląsku rzucano buty za siebie. Jeżeli but obrócił się czubkiem w kierunku drzwi, wierzono, że panna zostanie niedługo mężatką.
wróżba z butów
Górale Żywieccy wróżyli z butów jeszcze w inny sposób. ustawiali buty na przemian od stołu do drzwi: pięta do pięty, szpic do szpica. Jeśli drogę kończyły buty zwrócone piętą do drzwi, zapowiadało to nadchodzące nieszczęście. Jeśli szpic skierował się ku wyjściu, można było spokojnie czekać na pomyślne zrządzenie losu.
W wigilie św. Andrzeja, podobnie jak w wigilię Bożego Narodzenia, młodzież czyniła różne psoty takie jak: malowanie czarną farbą okien i ścian domów, w których mieszkały panny na wydaniu oraz przewracanie i wynoszenie furtek. Na Śląsku potrząsano płotem i liczono sztachety w zasięgu rozciągniętych rąk. Jeżeli liczba uchwyconych rozpiętymi ramionami kołków była parzysta, znaczyło to, że dziewczyna w ciągu roku wyjdzie za mąż.
Przy potrząsaniu płotem w powiecie tyskim dziewczyny wypowiadały słowa:

Płocie, płocie trzensa cie,
święty Andrzeju, prosza cie,
objaw mi tego,
co mom być jego.

Innym rodzajem wróżby (gliwickie) było nasłuchiwanie, z której strony zaszczeka pies, stamtąd bowiem miał nadejść oczekiwany kawaler. A pod poduszkę wkładano zawinięte w rulonik karteczki, na których wypisywano męskie imiona. Imię, napisane na wyciągniętej spod poduszki karteczce, oznaczało imię przyszłego męża. Imię ukochanego można było poznać, wychodząc o zmroku na ulicę. Należało zaczepić pierwszego napotkanego mężczyznę i zapytać się o jego imię. Takie samo imię miał nosić przyszły mąż.
Duże znaczenie przywiązywano do snów z andrzejkowej nocy. Senne zjawy zapamiętywano i komentowano. Mężczyzna oznaczał szybki koniec panieństwa, kołyska – narodziny dziecka, pies – staropanieństwo, trumna – śmierć, itd. Wierzono, że również we śnie mogą ukazać się złe duchy, widma i upiory. Aby je odstraszyć, należało natrzeć parapety okienne i drzwi czosnkiem. Każda panna przed snem powinna zjeść trzy ząbki czosnku. Wierzono również, że jeśli umyjemy głowę w rzece i położymy się spać z mokrymi włosami, symbole senne będą łatwiejsze do odczytania.
W wieczór andrzejkowy można było zobaczyć twarz przyszłego męża. W tym celu należało o północy zapalić czerwoną świecę i trzymając ja w dłoni, patrzeć w lustro (najlepiej nowe) i powtarzać, że pragnie się ujrzeć tego jedynego. Magia mogła zadziałać tylko podczas odpowiedniej koncentracji i głębokiej wierze w moc wróżby. Po pewnym czasie nad ramieniem można było dostrzec zarys męskiej twarzy.
Dziewczęta ścinały również gałązkę czereśni i wstawiały ją do wody. Jeśli do Bożego Narodzenia zazieleniła się lub zakwitła, to małżeństwo było pewne. Zwyczaj ten na Kujawach interpretowano inaczej: jeśli przy zrywaniu gałązki pomyślano sobie życzenie, a gałązka zakwitła, życzenie miało się spełnić.
Ciekawą wróżbą była także wróżba przez losowanie, czyli wybranie spośród 8 garnuszków ukrytego, symbolicznego przedmiotu:
gałązka mirtu – oznacza drużbowanie,
cukier – słodką miłość,
szmaciana lalka – nieślubne dziecko,
obrączka ślubna – wesele,
sól – zmartwienie, zgryzotę,
różaniec – zakon lub samotność,
sznurek – samobójstwo, nieszczęście.
Bardzo rozpowszechnione były również wróżby z ciasta. Do ciasteczek, przed ich upieczeniem, wkładano karteczki z imionami mężczyzn. Później wypiekami częstowano panny. Dziewczyna, która otrzymała ciasteczko bez niespodzianki, musiała poczekać na swą miłość do następnego roku.
Na wschodzie Polski panny piekły w tym dniu małe bułeczki – bałabuszki. Był to szczególny rytuał, bowiem należało je wykonać z mąki ukradzionej z domu kawalera i z wody przyniesionej ze studni. Niosącej ją dziewczynie nie wolno było oglądać się za siebie, ani z nikim rozmawiać. Należało ją przynieść w południe lub o północy, czyli w czasie najłatwiejszych kontaktów z zaświatami. Upieczone bałabuszki smarowano po wierzchu tłuszczem. Wieczorem parobkowie przyprowadzali wygłodniałego psa (nie sukę). Dziewczyna, której zwierzę zjadło bałabuszkę, ta pierwsza miała wyjść za mąż. Zdarzało się, że pies nie chciał jeść ciasta, rozgryzł je i porzucił. Marny los przepowiadało to właścicielce bałabuszki.
wróżba z ciasta
Popularne było również skakanie do zawieszonego u belki sufitu słodkiego, okrągłego placka, posmarowanego miodem i obsypanego makiem – ulubionymi pokarmami duchów zmarłych przodków. Dziewczyna, której udało się ugryźć przysmak, mogła liczyć na szybkie zamążpójście.
Zwyczajów andrzejkowych jest bardzo wiele. Po wyczerpaniu wszystkich wróżb bawiono się do północy, nie dłużej, bowiem
Święta Katarzyna (25 XI)
adwent zawiązuje
a święty Andrzej
potwierdzuje.
Przysłowia związane z andrzejkami:
  • Gdy święty Andrzej ze śniegiem przybieży, sto dni śnieg na polu leży,
  • Święty Andrzej wróży szczęście i szybkie zamęście,
  • Jeżeli na świętego Andrzeja wiatr i mgła, to od Bożego Narodzenia będzie sroga zima,
  • Na świętego Andrzeja trza kożucha dobrodzieja,
  • Śnieg na Andrzeja, dla zboża zła nadzieja,
  • Gdy w Andrzeja deszcz i słota, w grudniu drogi bez błota.

Tekst Wioletta Kowalska
foto Zdzisław Wiśniewski.


Copyright © 2000 – 2008 Zdzisław Wiśniewski  Wszelkie prawa zastrzeżone.