W dniu 16 września 2006 r. miałem okazję uczestniczyć we wspaniałej podróży w czasie. Jej plon to setki fotografii oraz moc niezapomnianych wrażeń i świadomość, że udało mi się zobaczyć tylko niewielką część z tego, co oferował program XII Festiwalu Archeologicznego w Biskupinie trwającego od 16 do 24 września. Aby móc podzielić się, choć częścią tego, co zdołałem zobaczyć musiałem zgodnie z wymogami uzyskać aprobatę Muzeum w Biskupinie na publikację fotografii.
W imieniu własnym oraz oglądających bardzo dziękuję dyrekcji Muzeum Archeologicznego w Biskupinie za błyskawiczną i pozytywną odpowiedź na moją prośbę. Zgodę na publikację w moim SERWISIE podpisał z upoważnienia Dyrektora Muzeum Wiesława Zajączkowskiego Pan Mariusz Kazik.
Dzięki temu mogę zaprosić do obejrzenia fotoreportażu składającego się z 315 fotografii, tych co byli dla wywołania wspomnień i tych co nie mogli być aby zachęcić do odwiedzin Biskupina przy okazji następnych festynów.

Zdzisław Wiśniewski


Więcej na temat Muzeum w Biskupinie i zasad publikowania tutaj www.biskupin.pl

„Polka chata” i zioła Wandali,
czyli „Światowid” w Biskupinie

Kilka słów wstępu

Już po raz dwunasty w Biskupinie w trzecim tygodniu września spotykają się miłośnicy archeologii i pradawnych kultur. Nasze „Polskie Pompeje” przeżywają prawdziwe oblężenie wielu tysięcy turystów z całej Europy. To również świetna okazja do wspólnej zabawy różnych bractw. Tegoroczny festyn odbywa się pod hasłem „Rzymianie i Barbarzyńcy”. W rezerwacie archeologicznym zamieszkali przedstawiciele starożytnego Rzymu: damy, senatorzy, legioniści, gladiatorzy i rzemieślnicy oraz wielobarwni Barbarzyńcy, wśród których można spotkać m.in. Wandali, Celtów, Gotów, Germanów, Hunów, Szkotów i Słowian.
Gród powstały ponad 2700 lat temu nad Jeziorem Biskupińskim zachwyca swoją architekturą. W sierpniu zakończono odbudowę obiektu. Zrekonstruowano wał obronny wraz z wieżą i pomostem. Ponadto wzniesiono trzynaście chat osady łużyckiej i dokonano ich stylizacji.
Rekonstrukcja Biskupina
Rezerwat od momentu odkrycia w 1933 roku przyciąga archeologów i miłośników kultury. Jeszcze przed wojną rozpoczęto badania na wielką skalę przy pomocy nowoczesnych technologii. Obecnie archeolodzy i konserwatorzy zajmują się głównie ochroną pozostałych konstrukcji.
Oferta biskupińskiego Festynu Archeologicznego jest atrakcyjna. Przyciąga różnorodność kulturowa Starego Kontynentu. Przebywając w tym miejscu uświadamiamy sobie, że pamięć o czasach starożytnych nie zaginęła. Zdumiewa, a jednocześnie cieszy widok młodych ludzi, którzy kultywują dawne tradycje. Robią zbroje, tkają, szyją stroje. Nie satysfakcjonuje ich zakup potrzebnych przedmiotów. Pragną w miarę swoich możliwości i umiejętności wykonywać wszystko samodzielnie. Poza tym swoje wyroby sprzedają, a uzyskane fundusze przeznaczają na rozwój bractwa. Wśród nich czułam się jak przybysz z przyszłości, który otrzymał możliwość wniknięcia w świat swoich przodków, by poczuć, spróbować, dotknąć…

Namiot rodziny

Zawieszeni w czasoprzestrzeni

W tak niezwykłym miejscu nie mogło zabraknąć Klubu Miłośników Kultur Świata „Światowid” z Miejskiego Domu Kultury w Radomsku. Pojechaliśmy na tę samą imprezę, ale każdy z nas przywiózł z niej inne wspomnienia. Nie sposób było w ciągu krótkiego dnia skorzystać ze wszystkich propozycji. Mam wrażenie, że zobaczyłam mały wycinek podarowanego nam dobrodziejstwa. Przez ostatnią godzinę próbowałam nacieszyć się wszystkim jednocześnie. Niestety nie można było znaleźć się w każdym zakątku biskupińskiego grodu.
Oderwana od rzeczywistości, zupełnie poza czasem. Jakby teraźniejszość została zatopiona w przeszłości. Zapachy, obrazy i dźwięki sprzed wieków wywołały chęć wniknięcia w specyfikę pradawnych kultur, w fakturę dębowego drewna biskupińskiej wieży. Tak bardzo chciałam poznać choćby jedną tajemnicę zatopionej osady. Zapragnęłam wdrapać się na trzcinowy dach chaty i z tego miejsca obserwować starcie legionistów rzymskich z jakże dziko przy nich wyglądającymi barbarzyńcami…

Członkowie Światowida

Biskupin malowany wspomnieniami

Dokąd udać się najpierw? Po lewej stronie mijamy targ z wikliną. Następnie podziwiamy dzieła rzeźbiarza. Obok można zakupić słoik miodu u bartnika lub zapoznać się z magią roślin u bukieciarza. Skręcamy w lewo. U rogownika i łucznika zebrali się przede wszystkim mężczyźni oglądający piękną broń. Chętni próbują swych sił w strzelaniu z kuszy i łuku.
Zaglądamy do muzeum na wystawę czasową „Od Rzymu aż do Bałtyku”, która prezentuje ponad tysiąc eksponatów. Jest to jedna z największych czasowych archeologicznych wystaw w Polsce i przyciąga tłumy turystów. Postanawiamy, że wrócimy tu później. Niestety okaże się, że braknie nam na to czasu. Przy każdym stanowisku trzeba się zatrzymać. Bo jakże przejść obojętnie obok budowy drogi rzymskiej i pokazu obróbki kamienia? Już tylko zerkamy na pradawne tatuaże i docieramy do Zagrody Wisza, gdzie znajduje się scenografia do filmu „Stara baśń”. W tym miejscu nakręcono również „Tajemnice Sagali”. W jednej z chat warsztaty garncarskie prowadzi Murzyn z Tanzanii. Ku naszemu zaskoczeniu za drewnianym stołem siedzą dwaj Bartkowie z naszej grupy, którzy próbują uformować z gliny własne naczynia.

Tanzańczyk w Biskupinie
W końcu docieramy do grodu. Kilka minut spędzamy na przystani. Obserwujemy pracę rybaków przygotowujących zupę rybną oraz łódź Welet wypływajacą na jezioro. Zaglądamy do każdej z trzynastu chat. Najbardziej interesują nas stroje i ozdoby. Można je przymierzyć. Niestety piękne opaski nie są na sprzedaż. Przyglądam się, w jaki sposób zostały wykonane i sporządzam fotograficzną dokumentację. Myślę, że poradzę sobie z ich wykonaniem. Oczywiście trudno odciągnąć mnie od stanowiska z bursztynami. Można tu zobaczyć imponującej wielkości kamienie oraz pracę bursztynnika nadającego odpowiedni szlif i kształt cennym minerałom, a także kupić gotową biżuterię. Równie imponujący okazuje się kram ze srebrnymi i miedzianymi ozdobami. Godne królewskiej szkatułki rozmiary brosz, wisiorów, zapinek, amuletów przykuwają uwagę nie tylko pań. Wystawcy chętnie informują jakie znaczenie miały umieszczone na nich symbole dla Słowian, Germanów i innych plemion. Opowiadając o rękodziełach należy wspomnieć o pięknych torbach i sakwach ze skóry ozdabianych ciekawym haftem i rogami, o wyrobach z kości takich jak noże, zapinki, grzebienie…Zafascynowały mnie również przedmioty z kory. Piękne szkatułki, lustra, kosze i inne delikatne bibeloty, którymi z przyjemnością ozdobiłabym dom.

Ozdoby rękodzielników
Kolejną chatę wypełniły po brzegi dzieci. Z modeliny, według przygotowanych wzorów i pod okiem instruktorów, tworzą swoje własne, kolorowe paciorki, które nawleczone na sznurek, mogą zabrać ze sobą. Trochę starsi, w tym również członkowie „Światowida”, lepią naczynia w chacie z ceramiką. Nie mogłam się oprzeć ich urokowi i zakupiłam aż trzy cudeńka. Dowiedziałam się również, że gliniana łyżka wcale łyżką nie jest. To starożytne naczynie, z którego małe dzieci spożywały zupę. Miłośnicy archeologii mają możliwość rekonstruowania mis z potłuczonych kawałków naczyń. Szczególnie zaciekawił mnie pokaz tkanin farbowanych barwnikami roślinnymi, uzyskiwanymi m.in. z kory drzew, np. brzozy i dębu, z wyciągu ziołowego np. rumianku, z owoców czarnego bzu itp. Oprócz materiałów barwiono również nici, których używano do tkania wąskich pasków zwanych krajkami. Stosowano je do przepasania bądź jako obszycia. O technice ich wykonania można porozmawiać w chacie tkaczek.
Nie sposób opisać wszystkich stanowisk znajdujących się w Biskupinie. Niestety nie wszędzie udało mi się dotrzeć. Szczęśliwcy, wśród których byli również uczestnicy naszej wycieczki, mogli spróbować drożdżowca ze śliwką, chleb ze smalcem, potraw kuchni germańskiej, rycerskiej i rzymskiej oraz przyjrzeć się warzeniu piwa. Swoje miejsce w Biskupinie znaleźli również następujący rzemieślnicy: brązownik, kowal, złotnik, dymarka, dziegieć, rolnik, kołodziej, snycerz, bębniarz, powroźnik. Do ciekawych pokazów należy warzenie soli, wypalanie ceramiki, czerpanie papieru oraz kąpiele w bali, a także pokaz umiejętności konnych koczowników, pokaz szkolenia niewolników na gladiatorów i sposoby walk, pokaz mody rzymskiej i germańskiej, pokaz orki pradziejowej oraz nauka pradziejowych technik w warsztacie brązownika. Ponadto chętni uczestniczą w rozmaitych grach i zabawach zarówno rzymskich, jak i barbarzyńskich.
Sporą uwagę przykuł targ niewolników, konno – piesza walka Hunów, a przede wszystkim bitwa legionu rzymskiego z barbarzyńcami. Doskonale wyszkoleni i zdyscyplinowani Rzymianie ponieśli klęskę ze słabo uzbrojonymi, rozleniwionymi i nieujarzmionymi mieszkańcami ziem znajdujących się na północ od wielkiego Imperium. Czyżby pomogły im w tym współczesne napoje wzmacniające? A może waleczny duch Obeliksa? A nieokrzesani byli. Zostałam porwana z jedną ze „Światowidzianek” do obozu Wandali, którzy uznali, że Weronika nosi barwy Rzymu i na pewno wie, gdzie ukrywa się Neron. Jej odwaga była pełna podziwu. Najpierw obezwładniła jednego z barbarzyńców mieczem, po czym zagrała na rogu pokojowy hejnał, po którym pojednawczo wypiłyśmy z gospodarzami wzmacniające ziółka.

Pojednanie
Pobyt w namiocie Wandali, ozdobionych rytualnymi malowidłami, był tak pasjonujący, że przegapiłyśmy koncert i naukę tańców szkockich i irlandzkich w wykonaniu zespołu „Comhlan”. Ale wytańczyłam się wcześniej podczas koncertu zespołu „Stary Olsa” z Białorusi, który wykonuje średniowieczną i renesansową muzykę ze swojej ojczyzny. Miłośnicy muzyki ludowej i dawnej mieli okazję poznać instrumenty takie jak mandolina, bęben arabski, lutnia, surma i białoruskie dudy wojskowe. Głównym celem zespołu jest rekonstruowanie muzycznych tradycji Wielkiego Księstwa Litewskiego. Grupa łączy białoruski folklor i muzykę średniowieczną razem z europejskimi osiągnięciami muzycznymi tamtego okresu. I nie potrafiłabym usiedzieć przy tych dźwiękach. Całe szczęście, że „Staremu Olsie” towarzyszy zespół tańca „Javaryna”, zajmujący się odtwarzaniem oryginalnych tańców ludowych i starodawnych z XVI – XVIII wieku. Jeszcze chyba nigdy nie wytańczyłam się tak „profesjonalnie”. Dobrą zabawę zawdzięczam Saszy, który jest tancerzem „Javaryny”. Poznałam nazwę jednego z tańców: „polka chata”. Brzmi zabawnie, jeśli oczywiście dobrze usłyszałam.
Festyn Archeologiczny w Biskupinie to niesamowita impreza, na której należy być przynajmniej raz w życiu. My zamierzamy wrócić tam w przyszłym roku.

Wioletta Kowalska



Copyright © 2000 – 2007 www.noworadomsk.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.