W czwartek 13 kwietnia 2006 r. w sali kameralnej Miejskiego Domu Kultury w Radomsku otwarto wystawę prac plastycznych młodej, uzdolnionej radomszczanki Katarzyny Kabzińskiej. Miała też miejsce uroczystość wręczenia wyróżnienia Człeczysko 2005 dziennikarce o radomszczańskich korzeniach – Louise Steinman z USA. Otrzymała je za nieustanne popularyzowanie wiedzy o radomszczańskiej diasporze żydowskiej.

WIELKI CZWARTEK KASI

CZŁECZYSKO DLA LOUISE STEINMAN

Licznie przybyłych na uroczystość przywitał Maciej Konrad Ziembiński, redaktor naczelny tygodnika „Komu i Czemu”. Zaznaczył, że już od 8 lat przewodniczącym Kapituły Wyróżnienia Człeczyska jest poseł IV kadencji, Zbigniew Andrzej Musiał. I to on wręczył Louise Steinman pamiątkową grafikę ze szkicem otwartej głowy, symbolizującym otwartość na ludzi, na otoczenie i chęć pozytywnego działania. Otrzymała też swój portret namalowany przez Kasię Kabzińską. Po odebraniu wyróżnienia laureatka przecięła otwierającą wystawę wstęgę, na którą składały się połączone w jedną całość flagi Polski, Stanów Zjednoczonych i Izraela. Były to trzy ważne symbole – flaga USA, kraju, w którym obecnie Steinman mieszka, flaga państwa Izrael – skąd jej dalekie korzenie – i flaga Polski, którą żywo zainteresowała się Amerykanka i skąd zresztą wywodzi się jej rodzina.
Kim jest Louise Steinman? To pisarka oraz dziennikarka dziennika „Los Angeles Times”. Od dłuższego czasu pozostaje ona w kontakcie z naszą redakcją, która nie raz poruszała na łamach temat społeczności żydowskiej, licznie zamieszkującej Radomsko przed wybuchem II wojny światowej. Jako, że Steinman jest z pochodzenia Żydówką, temat ten ma dla niej wymiar również osobisty. Bo przecież to jej naród doświadczył prześladowań i okrucieństwa Holocaustu. Szczególnie zależy jej na zachowaniu materialnych pamiątek przeszłości po radomszczańskich Żydach. Dzięki temu, że pracuje w dużym dzienniku, ma możliwość szerokiego prezentowania tego wycinka historii Radomska. To przy okazji świetna promocja dla samego miasta.
Pani Steinman skierowała kilka ważnych słów i refleksji do radomszczańskiej publiczności. Jako, że sama nie zna języka polskiego, przyjechał z nią tłumacz, który tłumaczył to, co miała do przekazania.
...Bardzo dziękuję za zaproszenie mnie do Radomska. Jestem szczególnie wdzięczna panu Maciejowi Ziembińskiemu, że utrzymuje ze mną kontakt i że zawsze jego serdeczność przyciąga mnie do tego miasta – dziękowała. Powiedziała też kilka słów o sobie. – Kim jestem? Jestem amerykańskim dziennikarzem i autorem książek. Mieszkam w Los Angeles, w stanie Kalifornia. Ale co za pewne ważniejsze dla Państwa, jestem praprawnuczką Abrama Wajskopa i Goldy Zylberman–Wajskop. Jestem również praprawnuczką Kopela Konarskiego i Dvojry Libeskind Konarskiej. Są oni pochowani na pięknym i melancholijnym cmentarzu żydowskim w Radomsku. Prawdopodobnie nie znalibyście państwo ich nazwisk i prawdopodobnie ja też bym ich nie znała. Ale moi przodkowie żyli tutaj, kochali tutaj i spędzili tutaj swój czas. Byli radomszczanami. Moi dziadowie Sura i Lazor Wajskop opuścili Radomsko w 1906 r. Pozostawili tutaj swoich rodziców, swoich kuzynów, braci i siostry, a także wielu innych członków swojej rodziny, przyjaciół. W 1906 r. związek moich rodziców z ich polskim życiem został przerwany, kiedy weszli na statek do Ellis Islands. Jak wielu imigrantów, już nigdy więcej nie ujrzeli swoich rodzin – opowiadała barwnie dzieje swojej rodziny. – Usłyszałam słowo Radomsko i usłyszałam o Radomsku, kiedy dorastałam. Zawsze myślałam, że jest to jakieś miejsce mityczne. To było słowo, które czyniło zawsze moją mamę bardzo smutną, ale to było jednocześnie słowo, które było wspominane z wielkim uczuciem. 6 lat temu wpisałam słowo Radomsko w internetową wyszukiwarkę Google. I ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu znalazłam tam Yizkor – pamiątkową księgę żydowskiej gminy Radomsko. To jest dokument liczący około 600 stron – mówiła L. Steinman. – Radomsko było szczególnym miejscem. Jego historia zaczęła do mnie powracać i zaczęła żyć. Ta księga (Yizkor – przyp. TMK) mówi o tragedii, o cierpieniu z czasów Holocaustu, ale również opisuje przyjaźń i piękno tego miasta. Miejsca, w którym katolicki malarz malował wspaniały sufit wielkiej synagogi radomszczańskiej, a żydowski blacharz projektował wieże kościoła – kontynuowała swą opowieść.
To już czwarta wizyta Louise Steinman w Radomsku. Jak sama mówi – pierwsza wizyta była prawie jak sen. – Jak mogę odtworzyć kontakt z tym miejscem, w którym moi przodkowie żyli przez tyle pokoleń? – pytała. – Państwo czynicie, że ten sen może się spełnić, że mogę tutaj dzisiaj być. Przybyłam tutaj, żeby okazać swoją przyjaźń i okazać wielkie zainteresowanie historiami i opowieściami, jakie możecie Państwo przekazać na temat Radomska – podziękowała także organizatorom tego spotkania oraz młodej malarce Kasi Kabzińskiej, która namalowała na podstawie zdjęcia jej portret.

ARTYSTYCZNA OPRAWA WYSTAWY KASI

Postać i osiągnięcia 13-letniej Kasi Kabzińskiej przedstawiła Anna Kulikiewicz z Miejskiego Domu Kultury. – Ci, którzy znają jej twórczość, mówią o niej mały wielki człowiek, genialne dziecko etc. Trudno im się dziwić, bo pomimo swojego bardzo młodego wieku Kasia osiągnęła już wiele i to nie tylko na niwie lokalnej, ale także ogólnopolskiej.
Kasia jest laureatką wielu ogólnopolskich konkursów plastycznych, muzycznych, literackich, a także religijnych. W dorobku ma kilkanaście wystaw malarskich. Kiedy miała 10 lat, otrzymała Nagrodę Prezydenta Miasta Radomska za wybitne osiągnięcia i sukcesy w nauce. W 2005 r. nagrodę wręczył jej także poseł IV kadencji na Sejm RP, Zbigniew Andrzej Musiał. Na otwartej w czwartek wystawie można oglądać obrazy związane z tematyką żydowską. Wystawa wzbudziła duże zainteresowanie wśród mieszkańców naszego miasta, niektórzy nawet pytali o możliwość zakupu prac autorstwa Kasi.
Muzyczną oprawę otwarciu wernisażu nadał koncert w wykonaniu Anny Dębskiej–Molendy, solistki operetki wrocławskiej i młodych wokalistek działających przy Miejskim Domu Kultury. Zebrani usłyszeli melodię z filmu „Skrzypek na dachu”. Natomiast Dębska–Molenda wykonała m.in. wędrowną pieśń “Der vater und der Kinder”, „Elegię żydowskich miasteczek” Szymona Laksa i „Pieśń dziękczynną”. Następnie Ania Kabzińska, młodsza siostra Kasi, oczarowała publiczność kilkoma wykonanymi na skrzypcach utworami. Zaprezentowała własne kompozycje muzyczne pt. „Letni sen” i „Rondo”, które wykonała ze swoją siostrą, Kingą. Utalentowane artystki wspólnie wykonały też utwór Jana Sebastiana Bacha. Na koniec goszczący na otwarciu wystawy usłyszeli „Szeroki krąg” w wykonaniu Ani i Kingi Kabzińskich oraz Marii Molendy.
To ważne wydarzenie kulturalne nie mogłoby się odbyć, gdyby nie uprzejmość dyrekcji i pracowników MDK-u. Pomogły też firmy. Sklep Zorza przekazał na uroczystość duży tort, zaś Drukarnia Braci Kamińskich wydrukowała folder przedstawiający osiągnięcia Kasi. Patronat nad tym wydarzeniem sprawowała redakcja „Komu i Czemu”.

Tomasz M. Kolmasiak

Tekst opublikowany w tygodniku „Komu i Czemu” Nr 16 (374) z dnia 19–25 kwietnia 2006 r. Z.W

Copyright © 2000 – 2008 Zdzisław Wiśniewski  Wszelkie prawa zastrzeżone.