Ratnasiri Suriya Arachchi – „Suri” poeta, bajkopisarz, społecznik ze Sri Lanki.

Ratnasiri Syrija Arachchi - Suri

Suri uczestniczył w XIV Festiwalu Poezji Marii Konopnickiej – więcej w dziale PRZEDBÓRZ.

Sri Lanka dawniej Cejlon leży na Oceanie Indyjskim u południowych wybrzeży Indii. Wyspa o powierzchni pięć razy mniejszej od Polski, zamieszkała przez 19 milionów mieszkańców. Kraina zwana „Rajem na Ziemi”. W grudniu 2004 roku światem wstrząsnęła wieść o katakliźmie w Azji. Setki tysięcy zabitych, zrujnowane domy, rozbite rodziny, ból i rozpacz – to żniwo fali tsunami która nie ominęła także tego przepięknego zakątka.


Podróże dalekie i bliskie – KOBIETY Z SIGIRIJI.

Sri Lanka – już w XIII wieku Marco Polo, odwiedzając ówczesny Cejlon uznał to miejsce za jedno z najpiękniejszych. Legendy głoszą, że Adam z Ewą po wygnaniu z raju znaleźli tu schronienie. Wydawać by się mogło, że ta wyspa przycupnięta u stóp subkontynentu indyjskiego, jest miniaturowym odbiciem swojego wielkiego sąsiada. Nic bardziej mylnego.
Sri Lanka zachowuje swą odrębność narodowościową, religijną, a także przywiązanie do swoich tradycji. Jest to kraina bardzo malownicza, pełna uroku, oferująca zarówno barwny orientalny zgiełk jak i oazy spokoju nad brzegami Oceanu Indyjskiego czy wśród tropikalnych lasów. Jest to kraina obfitująca w wiele ciekawych, wręcz intrygujących miejsc. Jednym z nich jest miejsce wzbudzające wciąż emocje zarówno wśród miejscowej ludności – wciąż żywe tradycje i legendy, historyków – wciąż nierozwiązane zagadki, jak i turystów – wciąż nowe wrażenia.
Z zielonych zarośli centralnej części wyspy dźwiga się niezwykła forteca Sigirija – Lwia Skała. Ten naturalny skalny monolit był początkowo zamieszkany przez buddyjskich mnichów. W 473 r. książę Kasyapa, jak głosi legenda, po zamordowaniu ojca – króla Dhatusena – uciekł z ówczesnej stolicy Annuradhapury by wznieść ten pomnik strachu i dumy. Kasayapa lękał się, że jego przyrodni brat Moggallana urodzony z matki królewskiego rodu wystąpi zbrojnie przeciw niemu. Swą stolicę wybudował zatem na niezdobytej 400 metrowej skale górującej ponad równiną.
Do miasta wkraczało się przez trzy skalne bramy: bramę słonia, bramę kobry a do centralnej części, obejmującej pałac, przez otwartą paszczę wykutego w skale lwa. Dziś z rzeźby tej zostały tylko olbrzymie łapy. Miasto zbudowano na wzór górskiej siedziby bóstw. Kompleks pałacowy zajmował cały wierzchołek liczący sobie 1,6 hektara. Roztacza się stąd wspaniały widok na cały płaskowyż. Stały tu budynki pałacowe z kolumnadami. Na szczyt prowadzi 1270 stromych schodów. Wybudowano tu nawet baseny kąpielowe i założono ogrody. Wodę pompował na szczyt skały, w wykutych w jej ścianach wyżłobieniach, specjalnie zaprojektowany drewniany system irygacyjny napędzany ręcznie. 15 tarasów umożliwiało odpływ wody w czasie deszczów.
Kompleks pałacowy zdobiły rzeźby i słynne freski naskalne. Przed 1500 laty skałę przyozdobiono wizerunkami tajemniczych kobiet. Z ówczesnych wizerunków 500 „kobiet z Sigiriji” zostało zaledwie 22 na fragmencie skalnej ściany osłoniętej przed słońcem, deszczem i wiatrem. Jaskrawe barwy nadal lśnią pełnym blaskiem. Nie wiadomo, czy były to damy dworu, nałożnice czy boginki z buddyjskiego panteonu. Półnagie postacie kobiet bogato ustrojone w kwiaty i klejnoty wyłaniają się z obłoków. We włosach, na szyjach, wokół kostek i talii oraz w uszach noszą drogocenne kamienie. Klejnoty, z których Sri Lanka słynie od wieków. Są to jedyne nie–religijne malowidła w Sri Lance. Aby spotęgować efekt fresków naprzeciw wybudowano 3–metrowy mur odgradzający przejście od przepaści. Mur pokryto specjalnym woskiem z gniazd dzikich os mających swe gniazda na skale. Wypolerowana warstwa wosku dała efekt ściany lustrzanej, odbijającej freski.
 
Sri Lanka malowidła kobiet
 
Wizerunki kobiet od dawna wzbudziły emocje. Między VII i XI wiekiem pojawiło się wokół fresków setki graffiti. 685 z nich zostało opracowanych i opublikowanych. Jeden z napisów brzmi następująco: Damy, które noszą złote naszyjniki opadające na ich piersi kuszą mnie. Ponieważ zobaczyłem damy pełne blasku, niebiosa nie wydają się zbyt dobrym miejscem dla mnie. Inny pisany ręką kobiety brzmi: Młode kobiety ze zbocza góry o oczach sarny wzbudzają we mnie gniew. W swoich dłoniach trzymają sznury pereł, a w ich spojrzeniu jest rywalizacja z nami.
Opuszczając te pełne uroku i aury tajemniczości miejsce, zwiedzający mijają odzianych w pomarańczowe szaty mnichów buddyjskich, którzy powrócili tu po burzliwych zawirowaniach historii. Na ich twarzach gości tajemniczy uśmiech. Czyżby znali tajemnicę kobiet z Sigiriji…?
Krzysztof Muskalski
Tekst za zgodą Autora pobrano ze strony: www.oil.org.pl

KandyLotus


PtaszekWhite tree


Polonnaruwa1Polonnaruwa2

Ratnasiri Suriya Arachchi [Suri]
Urodził się w Sri Lance. Poeta, tłumacz, bajkopisarz ,animator kultury i społeczeństwa – „propaguję kulturę Sri Lanki w Polsce i odwrotnie. Mieszkam w Rudzie Śląskiej. Jestem Rudzianinem z wyboru” – mówi z uśmiechem .Chociaż z wykształcenia jest ekonomistą ma duszę humanisty. W Sri Lance amatorsko zajmował się ludowym tańcem i teatrem, grał w teatrze ulicznym, studenckim i publicznym. Reżyserując własne scenariusze, brał udział w amatorskich festiwalach sztuki teatralnej, współpracuje z lankijskimi gazetami i czasopismami. Jako poeta debiutował w 1982 w Sri Lance, w 1998 w Polsce. W 2003r wydał pierwszy tom polskiej poezji. Swoje utwory publikował w Gazecie Wyborczej, Dzienniku Zachodnim, Gońcu Górnośląskim, Wiadomościach Rudzkich, wydawnictwach pokonkursowych, w antologiach twórczości literackiej „Jak smagnięcie gałązką”, „Krajobrazy słowa”, „Grubodzioby tramwaj” oraz takich czasopismach jak „Śląsk”, „Poezja dzisiaj”, „Kursywa”, „Akant”, ”Opozycja” i „Hajduczanin”. Laureat licznych konkursów literackich. Jego wiersze przetłumaczono na niemiecki i słowacki, wielokrotnie prezentowane były w programach Radia Katowice i TVP 3. Pełni funkcję wiceprezesa Stowarzyszenia Przyjaciół Polski i Sri Lanki w Warszawie.


Bajki spod drzewa mango

Odkąd zamieszkał w Polsce przyjaciele i znajomi mówią o nim po prostu Suri. Do naszego kraju trafił dzięki miłości – w Moskwie poznał swą obecną żonę Ewę, mieszkankę Rudy Śląskiej. - W Sri Lance studiowałem biznes i administracje. – Opowiada Suri. – Jednak od zawsze interesowałem się również humanistyką. Pisałem wiersze, działałem w amatorskim teatrze, gdzie reżyserowałem m.in. sztuki Czechowa. Właśnie dlatego jeden z profesorów zaproponował mi wyjazd na stypendium do Moskwy. Tam spotkałem Ewę, która w Polsce studiowała filologię rosyjską i przyjechała do Moskwy na jeden semestr. Pobraliśmy się i tym sposobem zamieszkałem w Rudzie Śląskiej.
W Polsce były rzeczy, do których na początku trudno było się Suriemu przyzwyczaić: brak zieleni przez pięć miesięcy w roku oraz… kiszone ogórki. – Na Sri Lance jemy dużo ogórków, ale tylko świeże – śmieje się Suri.
Kiedy jego syn Jaś miał dwa lata, Suri po syngalesku napisał dla niego wiersz. Gdy Jaś skończył sześć lat – Suri przetłumaczył ten tekst na język polski. I właśnie od tej pory zaczął pisać utwory poetyckie po polsku. W1998 roku zadebiutował na łamach miesięcznika „Śląsk”. Natomiast w roku 2003 ukazał się jego pierwszy tomik zatytułowany „Między rzeką a rzeką". Książka ilustrowana jest fotografiami autorstwa bytomianki Rity Dubas. Przetłumaczyła ona również wiersze Suriego na język niemiecki.
Obecnie Suri przygotowuje do druku książeczkę dla dzieci zatytułowaną „Skarb w cieniu drzew mango”. Składają się na nią krótkie bajki i przypowieści rodem z Cejlonu. Jedne są ich dokładnym tłumaczeniem, inne wariacjami na temat bajek, jakie Suri słyszał w dzieciństwie. Jeszcze inne – sam wymyślił i napisał, wszystkie jednak łączy egzotyczny klimat. Suri postanowił, że książkę zilustrują obrazki namalowane przez polskie dzieci. Dlatego spotyka się z nimi, opowiada o swoim rodzinnym kraju, pokazuje jego zdjęcia, zapala lampiony zrobione z bambusa. Potem czyta swoje bajki i prosi dzieci, aby wykonały rysunki, ilustrujące to, co usłyszały. Zgromadził już wiele takich prac, przed przekazaniem książki do druku będzie musiał dokonać ich wyboru.
MARCIN HAŁAŚ

(Tekst pochodzi z prasy „Życie Bytomskie” z 15.11.2004, przepraszam Autora za brak uzgodnienia przedruku – Z. Wiśniewski)

Wiersze Marii Konopnickiej „Kubek” oraz „Nie znam ruchliwszej fali” przetłumaczone przez Suriego na język syngaleski


M.Konopnicka wiersz KubekM.Konopnicka wiersz - nie znam ruchliwszej fali

DALEJ



Copyright © 2000 – 2008 Zdzisław Wiśniewski  Wszelkie prawa zastrzeżone.