„Noc Świętojańska.”


Sobótka. Noc Kupały. Kupalnocka. Noc św. Jana. Wiele określeń, ale data ta sama – 23 czerwca. Chwila magiczna, niezwykła, nietypowa… Noc owa jest jedyną w swoim rodzaju, podania i legendy mówią, iż może podczas niej zdarzyć się dosłownie wszystko.
Obrzęd ów wywodzi się jeszcze z tradycji prasłowiańskiej, pogańskiej, z odległych czasów przedchrześcijańskich, kiedy na słowiańskim Olimpie niepodzielnie panowali Światowid i Perun. Wraz z nastaniem chrześcijaństwa bóstwa te popadły w niepamięć, lecz wszelkiego rodzaju święta pozostały, choć zmieniły swoje oblicze i znaczenie, dopasowano je niejako do wymogów nowej religii.
Noc świętojańska to czas magii, czarów i tajemniczych rytuałów. To święto łączy w sobie kult dwóch podstawowych i jednocześnie przeciwstawnych żywiołów – ognia i wody. Ten pierwszy utożsamiany był zwykle z ciepłem, domowym ogniskiem, ale też i z pożarem, zniszczeniem. Symbolizował oczyszczenie, stąd często używano go w rytuałach katarycznych.
Od niepamiętnych czasów w wigilię św. Jana palono wielkie ogniska na wzgórzach, tak zwane sobótki. Jako, iż rozpalanie ognia zawsze było czynnością mistyczną i magiczną, wieloraka symbolika płomieni nakładała na tę tradycję dodatkowe znaczenia. Wokoło owych ognisk tańczyły ubrane na biało dziewczęta, przepasane bylicą, zielem o czarodziejskiej mocy i śpiewały pieśni miłosne, gdyż była to także pora zalotów. Taniec również rozumiany był jako czynność magiczna. Odstraszał złe moce, był ofiarą dla bóstw, ekstazą, mistyką, ale też i najnormalniejszą zabawą.
Oprócz obrzędów, związanych z kultem ognia, odprawiano także rytuały ku czci wody. Jednym z najważniejszych z nich, który z resztą zachował się do naszych czasów, było puszczanie wianków na wodzie. Dziewczęta na wydaniu wiły więc wianki – symbol panieństwa – z kwiatów polnych najczęściej: z chabrów, maków, rumianku i ruty, które, razem ze świecą, puszczano z nurtem wody. Z tej czynności wywróżyć można było szczęście w miłości, zamążpójście oraz długie, szczęśliwe życie. Rytuał ów, jak cała Noc świętojańska, łączył w sobie obrzędy ku czci wody i ognia. Innym, nie mniej wówczas popularnym zwyczajem stały się rytualne kąpiele, które miały dodać kąpiącym się urody, zdrowia oraz… zapewnić powodzenie u płci przeciwnej.
Ta noc, najkrótsza i jednocześnie najpiękniejsza, to także starosłowiańskie święto miłości, stąd często obchody jego miały charakter orgiastyczny, zbliżony nieco do bachanaliów rzymskich. Wszak domniemany bożek słowiański – Kupała – nierozerwalnie związany był z kultem miłości oraz najprawdopodobniej z urodzajem. Ekstatyczny taniec kojarzył się często ze zniesieniem zakazów i norm moralnych. Tradycje Nocy świętojańskiej to bez wątpienia jedno z najsilniej zakorzenionych w słowiańskiej kulturze świąt. Nasza przeszłość tonie w mrokach niepamięci, a wszelkiego rodzaju próby syntezy mitologii i kultury słowiańskiej są raczej zbiorami mniej lub bardziej trafnych domysłów, niż udokumentowanymi faktami. Stąd takie obrzędy mogą nam przybliżyć tajemniczy i jakże fascynujący świat naszych przodków, zwłaszcza, iż przystrojony on jest we wianki, oświetlony wielkimi ogniskami, wśród których słychać śmiechy i śpiewy tańczących dziewcząt…
Jolanta Gniatkowska
 
Nasze miasto poczęło grzeszyć kulturą i to wcale nie w negatywnym tego słowa znaczeniu. W czerwcowy weekend 2006 r. społeczeństwo Radomska miało okazję uczestniczyć w obchodach nocy świętojańskiej, muzealnej oraz festiwalu chóralnym.
Pamiętasz tę noc świętojańską, na strychu bożęta domowe, wianki puszczane na wodę i białe noce przed wschodem. Gdy kwiaty paproci zakwitły, marzenia zwróciłaś ku gwiazdom jak niegdyś poganie modlitwy wznosili do bogów przyjaznych. Gdy świt zobaczysz przed wschodem lub zmrok po zachodzie, zapragniesz by z gwiazd korowodem te chwile trwały bez końca – tak pisała o nocy świętojańskiej Sara Segal. My także, już po raz drugi mogliśmy uczestniczyć w tych obchodach, a wszystko dzięki organizacji tego święta przez Miejski Dom Kultury. Młodzi Radomszczanie mieli okazję poznać zwyczaje i tradycje, słuchając opowieści, a starsi, przysłuchując się, przypominali sobie jak kiedyś hucznie obchodzono noc świętojańską i ile było z tego radości i dobrej zabawy.
Trzeba przyznać, że pewne obrzędy zanikają, zwłaszcza w miastach, dlatego tak niezmiernie jest ważna ta wartość kultury w naszym życiu, żeby podtrzymać dla przyszłych pokoleń tak niecodzienne chwile. Tyle legend, które głoszą, co się dzieje podczas tej magicznej nocy. Niestety umierają one i są zagłuszane przez wszystko dookoła.
Obok siebie jednak mamy jeszcze tak wspaniałych ludzi, jak młodzież z Klubu Miłośników Kultur Świata Światowid, którzy także są jednym z powodów do dumy w tym mieście. Nie boją się robić czegoś, co okazuje się tak naprawdę niepopularne i na pewno nie na czasie. Ich wystąpienie to ukazanie oblicza innego życia: biesiadowania i użycia mowy staropolskiej, choć łamanej, to jednak bardzo przyjemnej.
Spektakl przez nich zaprezentowany dostarczył za pewne wielu wrażeń i wywarł bardzo pozytywne odczucia. Skoki nad ogniskiem i tańce w rytmach kapeli z Prucheńska, która po zakończeniu przedstawienia zagrała dla zgromadzonych w Parku Świętojańskim Radomszczan. Nie mogło także zabraknąć puszczania wianków na wodę, które stało się przyczyną ogromnego podekscytowania.
Z 23 na 24 czerwca 2006 r. Muzeum Regionalne otwarte było do 1 w nocy. Odbyły się spotkania z pracownikami placówki, lekcje muzealne oraz pokazy multimedialne. O północy nastąpiło natomiast otwarcie wystawy zdjęć Jacka Chrostowskiego. Ku zaskoczeniu, noc muzealna cieszyła się dużym zainteresowaniem, a na wystawę licznie przybyli Radomszczanie. Świadczy to o tym, że jednak łakniemy w życiu czegoś więcej oprócz pudełkowania się wokół czterech własnych ścian egoizmu i wzajemnej tyranii.
W sobotę, 24 czerwca 2006 r. miał miejsce w Miejskim Domu Kultury koncert inauguracyjny II Festiwalu Chóralnego. Wystąpili w nim: Vysokoskolsky Pevecky Sbor Ostravske Univerzity, Akademicki Chór Galicki „Yevshan” z Lwowa, Chór Akademicki Collegium Polonicom i Europejskiego Uniwersytetu Viadrina Słubice/Frankfurt, Chór Akademii Rolniczej w Krakowie oraz Chór Towarzystwa Śpiewaczego im. Stanisława Moniuszki z Radomska.
Towarzystwo Śpiewacze im. St. Moniuszki było pomysłodawcą i organizatorem międzynarodowego festiwalu chóralnego, którego druga edycja odbyła się w dniach 24. 06 – 25. 06. 2006r. w Radomsku. Patronat honorowy nad festiwalem objął Stanisław Witaszczyk – Marszałek Województwa Łódzkiego.
Festiwal pokazał, jak z różnorodności wydobyć wspólny, czysty dźwięk, jak historia może łączyć, a odmienność inspirować. Zorganizowany przez nas festiwal nie miał charakteru konkursu, było to spotkanie chórów, prezentacja muzyki narodów i czerpanie radości ze wspólnego śpiewania.
Dał okazję do wysłuchania ukraińskiej muzyki ludowej oraz pieśni cerkiewnych w wykonaniu Galickiego Chóru YEVSHAN z Lwowa, najlepszej klasyki zachodnioeuropejskiej w wykonaniu Akademickiego Chóru z Ostravy i Chóru Akademickiego Collegium Polonicum & Europejskiego Uniwersytetu Viadrina ze Słubic/Frankfurtu. Natomiast chóry z Polski zaprezentowały między innymi utwory naszych kompozytorów, w których muzyce pobrzmiewają nuty zarówno Wschodu jak i Zachodu.
Wciąż w oddali słychać narzekania, że w naszym mieście dzieje się zbyt mało. Ważne są jednak te kroki, które są podejmowane w celu jakichkolwiek zmian. Kiedy rodzi się dziecko, nie od razu potrafi chodzić i tak jak to dziecko w naszym mieście odradza się kultura i jej pojęcie, umiejmy docenić to co posiadamy i starajmy się angażować. Jeśli rośnie zainteresowanie to jest to jednoznaczne z tym, że warto się starać i walczyć o to by mogło się coś dziać.


Jolanta Gniatkowska

Teksty otrzymano z portalu Radomsko24.pl w ramach współpracy /ZW/.

Galeria foto

Powrót – Back


Copyright © 2000 – 2008 Zdzisław Wiśniewski  Wszelkie prawa zastrzeżone.