15 lutego (czwartek) 2007 r. o godz. 1200 w Parku Miejskim przy placu 3 Maja rozpoczęły się I Radomszczańskie Zapusty, impreza ukazująca różnorakie tradycje regionalne związaną z Tłustym Czwartkiem. Sygnałem rozpoczynającym zabawę był hejnał z ratuszowej wieży, a po nim centrum miasta opanowały grupy zapustników. Były tańce, przyśpiewki i teatralne scenki rodzajowe. Barwny korowód przemaszerował ulicami miasta do Miejskiego Domu Kultury, gdzie zaplanowano degustację wypieków radomszczańskich cukierników. Organizatorami I Radomszczańskich Zapustów były: Dyrekcja Zespołu Szkolno–Gimnazjalnego nr 7 w Radomsku, Grono Pedagogiczne i Samorząd Uczniowski Publicznej Szkoły Podstawowej nr 7 w Radomsku, Muzeum Regionalne w Radomsku oraz Miejski Dom Kultury w Radomsku. Pozostaje mieć nadzieję, że ta impreza wpisze się na stałe do kalendarza imprez kulturalnych Radomska wzorem bardzo wielu miast w Kraju, kultywujących stare tradycje i obyczaje.

Z.W.


RADOMSZCZAŃSKIE ZAPUSTY 2007

Zapusty2007

Zapusty, czyli polski karnawał

Karnawał to okres od święta Trzech Króli do wtorku „diabelskiego”, czyli „kusego” przed środą Popielcową, poprzedzający Wielki Post. Według Zygmunta Glogera, polskiego etnografa, słowo „karnawał” pochodzi od włoskiego „carne vale”, czyli „mięso żegnaj”. Stąd powstała polska nazwa karnawału: „mięsopust” lub „zapusty”, które „są od wieków porą wszelkiego rodzaju zabaw, widowisk, maszkar, uczt i pustoty. Gody, (czyli Boże Narodzenie) i Nowy Rok dały powody do wesołości religijnej, a łakomy żołądek ludzki w przewidywaniu długiego postu wymyślił tłuste uczty i huczne „pohulanki”.
Początki karnawałowych zabaw, połączonych z przebieraniem się, sięgają w Zachodniej Europie czasów średniowiecza, skąd przywędrowały do Polski i zaowocowały powstaniem przebogatej obrzędowości, wyrosłej na gruncie narodowych i ludowych zwyczajów.

W miastach urządzano w najpiękniejszych salach, np. ratuszowych, bale karnawałowe, które często były balami maskowymi, natomiast w prywatnych mieszczańskich domach – potańcówki.
Członkowie Bractwa św. Jerzego – związku kupieckiego w Gdańsku, organizowali w tym czasie rycerskie turnieje ku uciesze najzacniejszych rodów, jak również spragnionego rozrywki pospólstwa.
Szczególnie huczne były zapusty w dworach szlacheckich i magnackich. W XVII wieku śpiewano, że na zapusty „(…) nie chcą państwo kapusty; wolą sarny, jelenie i żubrowe pieczenie”. Faktycznie od jadła i napitków uginały się stoły. Urządzano kuligi z pochodniami, odwiedzano się wzajemnie wśród sąsiadów. Tańce trwały przez całe noce do białego rana, czego echa przetrwały w znanej do dziś piosence „Jeszcze jeden mazur dzisiaj, choć poranek świta”. Oprócz mazura w modzie był wówczas polonez, młynek, hajduk, taniec świeczkowy, niemiecki cenar i francuski galard.

W czasie karnawału popularne były korowody przebierańców. W wesołym pochodzie nie brakowało – w zależności od regionu kraju – konia, kozy, bociana, kominiarza, diabła, śmierci, doktora, baby i dziada, którym towarzyszyli muzykanci „uzbrojeni” w tak oryginalne instrumenty ludowe, jak mazanki, dudy, liry korbowe. Orszak otwierał książę Zapust, czyli słomiana kukła. Czyż to nie z tamtego zwyczaju pochodzi popularna do dziś Marzanna, symbolizująca choroby, zło, śmierć i odchodzącą zimę, którą koniecznie należy albo spalić lub utopić w rzece, a najlepiej jedno i drugie?
Na wsiach małopolskich i lubelskich grupy przebierańców – „dziady zapustowe” z muzyką i śpiewem odwiedzały domy dziewcząt i młodych mężczyzn, których wyśmiewano za pozostawanie w stanie bezżennym, a nawet żartobliwie „karano”.

Najważniejszym świętem kościelnym w czasie zapustów jest uroczystość Ofiarowania Pańskiego, zwanego świętem Matki Boskiej Gromnicznej. Chrystus ofiarowany w świątyni staje się według słów ewangelisty Jana „światłem prawdziwym, które oświeca każdego człowieka przychodzącego na ten świat”. Z upływem wieków, w Polsce uroczystość nabrała charakteru wybitnie maryjnego, bowiem w Matce Bożej widzimy Tą, która sprowadziła światło – Jezusa na ziemię, która broni nas przed złem, zagrożeniami i niebezpieczeństwami. Modlimy się słowami „Matko Boska Gromniczna ochraniaj nas”. Symbolika światła szczególnie wymowna była w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, kiedy nabożeństwa odbywały się nocami. Bez Chrystusa – „światła świata” żylibyśmy w najgłębszych ciemnościach niewiedzy i śmierci. W Tajemnicy Wcielenia – Boga, który stał się człowiekiem – zawarte jest także wielkie posłannictwo Maryi i Jej siła. Święto Ofiarowania Pańskiego należy do najdawniejszych w Kościele; pierwsze wzmianki na ten temat znajdujemy już w wieku IV, a więc zaraz po ustaniu prześladowań chrześcijan. Procesje z zapalonymi świecami znane były w czasach papieża św. Galezjusza (V w.), zaś szeroko upowszechniły się w wieku X.

Wierzymy, że świece poświęcone w dniu Ofiarowania Pańskiego chronią od chorób, szczególnie gardła, a domostwa przed uderzeniami piorunów (gromów) i pożarami. Stąd pochodzi nazwa tej świecy – gromnica. Gromnica stanowi symbol życia człowieka, gdyż towarzyszy mu od dnia narodzin aż do śmierci.

Ze świętem Matki Boskiej Gromnicznej kończy się w Polsce okres śpiewania kolęd, trzymania choinek i żłobków. Jest to jakby przedłużone Boże Narodzenie. Zwyczaj ma swoje uzasadnienie, gdyż 2 lutego Pan Jezus jeszcze jako Dziecię ofiarowany jest w świątyni. Ostatni kolędnicy wyruszali tego dnia zwyczajowo z turoniem lub kozą odwiedzając domostwa i odgrywając wesołe scenki z życia wsi lub o tematyce religijnej, co dawało asumpt do otrzymania datków pieniężnych lub poczęstunku.

W ostatnie dni zapustne, zwane diabelskimi lub ostatkami, zabawom i jedzeniu nie było umiaru. Raczono się tłustymi słodkościami – racuchami, blinami i pampuchami oraz ciastem nadziewanym słoniną i smażonym na smalcu. Stąd pochodzi tradycja „tłustego czwartku”, który rozpoczynał „tłusty tydzień”, wieńczący karnawał. Dziś z bogactwa dawnych obyczajów pozostał tylko „tłusty czwartek”, w którym królują na naszych stołach pączki i faworki, czyli chrust. Ostatnim dniom karnawału nadano odrębne nazwy: Mięsopustny (tłusty) Czwartek, Smalcowa (zapustna) Niedziela, Ostatkowy (błękitny) Poniedziałek i Ostatni (zapustny) Wtorek.

Turecki ambasador będąc świadkiem karnawałowych zabaw i szaleństw w dawnej Polsce, po powrocie do Stambułu „rozpowiadał wszędy, że w tym okresie chrześcijanie w Lechistanie doznają jakowejś wariacyi i że dopiero proch sypany na głowy leczy skutecznie takową”.
Podczas ostatnich trzech dni zapustów, zarówno kobiety, jak i mężczyźni przebierali się w stroje różnych postaci, zwierząt lub maszkar, a napotkanym osobom wręczali zielone bukiety z gałązek drzew leśnych.
We wtorek zapustny, dzień przed popielcem, młodzież z całej wsi zbierała się w gospodzie, by wesoło zakończyć mięsopust. W litewskiej tradycji ludowej w trakcie zabawy przybywały dwie postacie: Konopiasty i Słoninowy. Symbolizowały okres postu i czas jedzenia mięsa. Dwaj przeciwnicy staczali ze sobą walkę, którą z założenia wygrywał Konopiasty, a to oznaczało zakaz spożywania posiłków mięsnych. Punktualnie o północy rozsypywano po podłodze popiół – i tak rozpoczynał się Wielki Post.

Barbara Hanna Otto

Tekst zaczerpnięty z polonijnego serwisu w Chicago:

POLISH NEWS

Fotoreportaż
Powrót – Back



Copyright © 2000 – 2008 Zdzisław Wiśniewski   wszelkie prawa zastrzeżone.