Wystawa prac uczestników XI Ogólnopolskiego Pleneru Fotograficznego Natura i krajobraz – Uniejów 2005, Galeria Muzeum Regionalnego w Radomsku, wrzesień 2005 r.
71. wystawa Towarzystwa Fotograficznego im. Edmunda Osterloffa w Radomsku.

M i ę d z y   k o n t e m p l a c j ą   a   k r e a c j ą

Prezentowane na wystawie prace można podporządkować zasadniczo dwu nurtom, dwu odmiennym rodzajom spojrzenia na rzeczywistość: kontemplacji i kreacji. Pierwszy rodzaj wynika z akceptacji otaczającego nas świata, nawet tego poszarzałego, zniszczonego czy niedoskonałego oraz zachwytu dla bogactwa natury. Drugi z potrzeby wyraźnego przedstawienia własnych wizji, indywidualnej interpretacji rzeczywistości, wreszcie potrzeby dokonania jej przeinterpretowań. W fotografii „afirmującej” sądy, myśli, przesłania przekazywane są na poziomie wyboru fotografowanego przedmiotu. Ta czytelność jest jednak pozorna. Stanowi punkt wyjścia dla wielu, często bardzo różnych, analiz świata przedstawionego. W fotografii „kreacyjnej”, za sprawą ingerencji autora zdjęcia w rzeczywistość świata przedstawionego, możliwe analizy zostają ukierunkowane, chociaż nie ograniczone. Dlatego oba nurty są wyzwaniem dla patrzącego.

Serie zdjęć ptaków wykonanych przez Krzysztofa Garę to zapis, nawet nie kontemplacji, a wręcz medytacji fotografa. Różne gatunki kaczek i mew, kormorany, łyski i czajki ukazane w czasie kąpieli, w momencie podrywania się do lotu, wykonujące gimnastyczne ewolucje, opisują nieznaną ptasią codzienność, której istnienie jest dla nas zaledwie przeczuwalne, dzięki fotografiom Gary   w niewielkim wycinku – staje się realne.

Ciepłe światło zachodzącego nad wodą słońca maluje niezwykle obrazy. Zniżające się nad horyzontem oblewa pomarańczem wysokie brzegi Jeziorska (Mariusz Broszkiewicz, Marek Tomaszuk). Najbardziej intrygujący dla fotografujących jest krótki moment, gdy postaci i przedmioty pierwszego planu zatracają swoje indywidualne barwy, a stają się wyłącznie czarną graficzną bryłą. Fotograf ze zdjęcia Broszkiewicza stracił swoją konkretność stając się ideą fotografa w plenerze. Drzewa i kamienie z fotografii Marka Ambrozika i Tadeusza Gałkowskiego przypominają monumentalne rzeźby. Nagie konary drzew, niskie rośliny czy samotny żuraw Ambrozika, dzięki delikatności linii, stają się czarnymi graficznymi wzorami na pomarańczowo–czerwonym tle.

W świetle dnia ciekawsze od uregulowanego nurtu spokojnej Warty okazały się jej rozlewiska, starorzecze, ochronne wały przeciwpowodziowe i skarpy. Ich ciszę i spokój oraz delikatne cienie majowych drzew najlepiej oddał Jakub Lechowski. Jego starorzecze Niwka w słońcu majowego południa stanowi zapis jedynej niepowtarzalnej chwili. Woda o odcieniu ultramaryny delikatnie pulsuje przy brzegu wprawiając tym w ruch delikatne odbicia drzew. Spokojny nurt rzeki wymógł na fotografujących odnalezienia dynamicznego kontrapunktu. Dla Tadeusza Biłozora i Roberta Kutkowskiego były nimi metalowe elementy: koła, łańcuchy i barierki warciańskiej przeprawy – jednej z ostatnich. Czesław Polcyn podkreśla powolny rytm rzeki poprzez statykę zakotwiczonych łodzi.

W wycinkach ukazane zostało architektoniczne piękno. Otwarte drzwi wiodące do kaplicy, uchyloną kościelną furtę, białą dzwonnicę, zamkową wieżę Lechowski oddaje we władanie słonecznemu światłu. Na fotografiach Janusza Mielczarka tylko kopuły wież zaznaczają obecność kościołów. Solidności uniejowskiego zamku możemy domyślać się na podstawie podziemnej kaplicy na fotografii Zbigniewa Tomaszczuka. Podobną sekwencję spojrzeń na porośniętą dmuchawcami łąkę, stare wierzby i zmurszałe opłotki utrwaliły zdjęcia Stanisława Orłowskiego, Polcyna i Roberta Andre. Przejście od planu ogólnego, przez zbliżenie do zrytmizowanej graficzności pojedynczych sztachet.

Zasada prezentowania całości poprzez część objęła także spycimierskie alejki układane ze świeżych kwiatów w święto Bożego Ciała. Zapisu wielu barwnych obrazów dokonał Karol Walaszczyk. Zdjęcia zawieszone obok siebie utworzyły kobierzec o niezwykłej intensywności kolorów i kształtów. Biłozor, Gałkowski, Mielczarek, Polcyn, Tomaszuk i Tomaszczuk kwietną alejkę potraktowali jako pretekst do zdjęć reportażowych z jednego wyjątkowego dnia życia wsi. XX utrwalił zaś moment zadeptywania wielodniowej pracy przy zbieraniu i układaniu kwiatów. Zdjęcia zaprezentowane na wystawie zachowują ilościowo proporcje między długim czasem przygotowań a krótką chwilą zakończonego dzieła.

Najbardziej przetworzone fotografie zaprezentowała Małgorzata Dołowska. Tło wszystkich zdjęć stanowi stary ceglany mur, o istnieniu którego chciałoby się często zapomnieć. Jednak to jego faktura nakłada się na tunel, na przestrzeń leśną, nawet pociąg i kolejowy szlaban budują cegły. Mur i kraty przesłaniają parę staruszków modlących się pod kapliczką – czas i przestrzeń uległy zwielokrotnieniu i zagęszczeniu. Mury noszą w sobie zapis minionych miejsc – nałożony stary, ledwo czytelny napis: Kino. Młodzi ludzie idą – nie wiadomo – pod tunelem czy wśród drzew, czy po prostu idąc jedną drogą marzą o innej. Czas okazał się także wyzwaniem dla Piotra Wypycha, który stabilnym murom zamkowym, zegarowej wieży, białym rzeźbom i alei przeciwstawił ulotne piękno tulipanów i nasion dmuchawca. Chwilowość zwielokrotnionego pierwszego planu podważa trwałość planu drugiego. Podobny efekt, choć przy użyciu innych środków osiągnął Polcyn. Powyginane przez rybie oko zamkowe mury, bramy i dziedzińce uległy nie tylko odrealnieniu, lecz straciły także swoją masywność i stabilność. I one mogą nagle zniknąć i nie odrodzić się tak jak tulipany czy wszędobylski mlecz. Jerzy Piątek ze spycimierskiej ferii barw wybrał kolory sztucznych kwiatów i wirujących wiatraczków. Nasycił nimi i rozwibrował powierzchnie zdjęć w przeciwieństwie do Andrzeja Rucińskiego, który odbarwił pejzaż łąki z mostem w tle i warciańskiego rynku. Lecz właśnie to sprowadzenie barw do bieli i czerni pozwoliło mocniej zaistnieć słonecznym promieniom nie jedynemu na radomszczańskiej wystawie zdjęciu wykonanemu techniką otworkową. Mieczysław Cybulski pustkę parkowej alei i wnętrza o stylowych oknach wzbogacił o obraz wyimaginowanej kobiety. Piękno bowiem, choćby najpiękniejsze, nie może pozostać zbyt długo statyczne, gdyż uśpione emocje w końcu muszą się obudzić.

Współczesna fotografia jest zapisem jednego krótkiego momentu życia świata. Ta chwilowość stanowi wyzwanie dla wielu fotografów. Jedną z prób wydłużenia owej chwili są zdjęcia panoramiczne. Moment po momencie obiektyw utrwala 180 stopni linii horyzontalnej. Zdjęcie zapisuje zatem równocześnie kilka spojrzeń patrzącego – w jednym czasie zatrzymuje kilka czasów. Dlatego nadwarciańskie panoramy Gałkowskiego i Tomaszuka wciągają patrzącego w swoje wnętrze. Do podniesienia wzroku zmusza wertykalnie rozciągnięte zdjęcie parowu porośniętego starymi drzewami wykonane przez Tomaszuka. Optyczne wydłużenie drzew jest powtórzeniem powolnego, chcącego ogarnąć cały pień i koronę, spojrzenia człowieka. To, co normalne w rzeczywistości, w fotografii zadziwia.

Wystawie towarzyszył barwny katalog wydany w formie kalendarza na 2006 rok. Choć zawiera wybór prac większości uczestników pleneru, nie można go jednak traktować jako podsumowania czy skróconego zapisu wystawy. Przyjęta forma wymogła pominięcie w nim wielu prezentowanych tematów, dlatego jest on raczej jeszcze jedną mini wystawę poplenerową.

Ostatnim uczestnikiem pleneru byłam ja sama, lecz wejście w świat przedstawiony przez innych wydaje mi się bardziej twórcze i jest dla mnie znacznie ciekawszą przygodą intelektualną niż analiza własnych wizji. Dlatego osąd nad wykonanymi przeze mnie zdjęciami pozostawiam Państwu.

Beata Anna Symołon

Powrót | Prace foto | Wernisaż


Copyright © 2000 – 2008 Zdzisław Wiśniewski  Wszelkie prawa zastrzeżone.