Przenośna szopka kolędowa – będąca przedmiotem niniejszej analizy – pojawiła się w Polsce najprawdopodobniej w XVIII wieku – choć niektórzy znawcy przedmiotu przyjmują, że mogła już istnieć na przełomie XVI i XVII wieku. Z terenów rdzennie polskich brak – jak dotychczas – dokumentów potwierdzających tę hipotezę. Rozkwit szopki przypada na wiek XIX, kiedy swoim zasięgiem objęła teren całej Polski rozbiorowej i utrwalona została w formie literackiej oraz jako zapis studiów etnograficznych.
Opublikowany w 1958r. przez Irenę Turnau na łamach „Pamiętnika Teatralnego” manifest potwierdzający istnienie w Radomsku w latach 1755–57 szopki kolędowej, jest pierwszą chronologicznie pewną datą w dziejach szopki polskiej. Niekiedy osobliwe przypadki tworzą historię.

Burzliwa historia jednej szopki w osiemnastowiecznym Radomsku.

Szopka kolędowa jest odmianą widowiska bożonarodzeniowego. Jej początków można doszukiwać się w średniowiecznych przedstawieniach misteryjnych i późniejszych nieruchomych jasełkach – figurkach ustawianych w kościołach i domach. „Późniejsze widowisko kościelne ożywi drewniane figurki (właśnie od drewnianej Matki Boskiej ma pochodzić nazwa marionetek) – i odtąd aktorami szopki będą stale osóbki, które na trzykrólskie święta przesuwają w jasełkach ukryte chłopięta. Obnośna polska szopka stanie się już w pełni teatrem lalkowym, ale przecież całkiem innym niż ten, który tak dobrze znamy. Będzie to z reguły teatr bezdomny, mikrosezonowy, amatorski, dochodzący do widza ze swą bynajmniej nie tylko w przenośni pudełkową sceną” [R. Wierzbowski, s. 43].
Szopka miała charakter ludowy, lecz jej ludowość była proweniencji miejskiej. To właśnie miasta, dzięki znacznej liczbie mieszkańców i większej ich zasobności, były właściwym terenem rozwoju szopki. Dlatego tak mało mieszczan pojawiało się na jasełkowej scenie, gdyż było to środowisko najlepiej znane publiczności. Szopka prezentowana była przez dzieci, młodzież, a w początkowym okresie przez służbę kościelną. Była przedsięwzięciem zarobkowym i to zapewne dość intratnym.
Te wszystkie aspekty odnajdziemy w radomszczańskiej historii
Oblata Wojciecha Choszczyńskiego dyrektora parafialnej szkoły w Radomsku
10 lutego 1757 roku w Brzeźnicy w urzędzie wójtowskim wspomniany dyrektor szkoły radomszczańskiej złożył pisemny protest przeciwko obywatelowi miasta Radomska – Antoniemu Małyńskiemu, z którym współpracował przy przedstawieniach bożonarodzeniowych. Pierwotnie Choszczyński chciał złożyć manifest w księgach radomszczańskich, lecz zostało to udaremnione przez nieznanego bliżej Grzegorza Kopcińskiego, którego współdziałania z Małyńskim możemy się jedynie domyślać.

Choszczyński i Małyński byli głównymi osobami dramatu. Przywołani zostaną także znani z nazwisk parobcy Małyńskiego (Osęka, Oszczek, Bielicki), a pośrednio żona dyrektora i jego uczniowie. Osiemnastowieczna polszczyzna stanowi spore utrudnienie w odbiorze wszystkich niuansów zajścia.
Szopka działająca w Radomsku w latach 1755–57 była przywilejem „sług kościelnych”. Przedstawienie przygotował dyrektor – reżyser z udziałem uczniów szkoły parafialnej. Małyński kilkakrotnie nachodził dyrektora, by ten pozwolił mu uczestniczyć w przedstawieniach. „(…) dyrektor pozwoliwszy, nie tak z nieumiejętności, (…) jako dla lepszej reprezentacji pastuszków w tych jasełkach, (…)” [I. Turnau, s. 62].
Spór rozpoczęło – jak relacjonuje Choszczyński – „konfodowanie” niektórych osób w czasie przedstawień przez Małyńskiego. Ten rzeczywisty początek nieporozumienia między dyrektorem a aktorem wart jest podkreślenia, gdyż wszyscy interpretatorzy tego zajścia sprowadzają go wyłącznie do nieporozumienia pieniężnego. Dyrektor nie mógł pozwolić na to, by pastuszek obrażał płacącą publiczność. Zresztą przedstawienia szopkowe z założenia nie poruszały kwestii społecznych [patrz: R. Wierzbowski, s. 44–7]. Następstwem zajścia było wstrzymanie Małyńskiemu jego wypłaty za udział w przedstawieniach.
Teren kościelny musiał zapewniać w osiemnastowiecznym Radomsku pewną nietykalność osobie na nim stale przebywającej, gdyż Małyński podstępem wywabił z przykościelnego mieszkania dyrektora, doprowadzając go „do swojej rezydencji”. Tam także przeniesione zostały jasełka szkolne, które miały zostać zniszczone w akcie zemsty za niewypłacone zarobki. Za pierwszym razem udało się Choszczyńskiemu ocalić szopkę, którą uczniowie odnieśli do budynku szkolnego. Rekompensata finansowa została przez stronę atakującą odrzucona. Na tym jednak się nie skończyło. Były pastuszek szopkowy nachodził jeszcze kilkakrotnie dyrektora, by ostatecznie przed Nowym Rokiem 1757 rozpoczynającym cykl przedstawień jasełkowych, zadać dyrektorowi ostateczny cios. Małyński „przez cały tydzień pojąc parobków” napadł uzbrojony w kije na Choszczyńskiego, gdy ten opuszczał budynek szkolny wraz z uczniami niosącymi jasełka. Dyrektor został dotkliwie pobity, jasełka „skruszone nogami”, zaś pani Choszczyńska została obrażona słownie. Turnau z faktu potłuczenia lalek przez rzemieślnika i jego czeladnika wyprowadza wniosek, iż był on prawdopodobnie ich wykonawcą [I. Turnau, s. 62], lecz dokument Choszczyńskiego nie daje żadnych podstaw do wyciągnięcia takiego wniosku.
Wygląd szopki
Na rysunku i obrazie Piotra Norblina utrwalających jasełka u Czartoryskich wystawiane w latach 1779–80 podkreśla się istnienie wież w konstrukcji szopki. Takie wieże posiadała już wcześniejsza szopka radomszczańska, bowiem Małyński „porwawszy wieże z jasełek posponując do oczów żgał”. Mamy więc do czynienia z pewnym już utrwalonym wzorcem. Wydaje się, że cała konstrukcja szopki radomszczańskiej była typowa dla gatunku. Poszczególne jej elementy odpowiadają opisowi szopki utrwalonemu przez cały XIX wiek. „W ogóle „szopa” składa się z podłużnego pudła zakończonego dachem, na którym wznosi się czasem od jednej do trzech wieżyczek. Całość oblepiona i wylepiona jest obiciem kolorowym, przystrojona okienkami, niszami, filarkami, listewkami, gwiazdami itp. Scenę zakrywa kurtyna z zapału z frędzlą u dołu, którą podnoszą lub opuszczają na dół. Na przedzie sceny wyrobiona jest szpara, w której poruszają się lalki. Na środku sceny znajduje się otworek na pomieszczenie tronu Heroda (…). W głębi sceny po bokach przylepione są jasełka, wycięte z obrazków kupowane na straganie lub w sklepiku. (…) Jasełka bardzo zręcznie wyrobione z drzewa, papieru, gałganków, mchu i laleczek porcelanowych, mieszczą się na piętrze (…). Lalki stroją chłopcy sami. Kupując główki porcelanowe, korpus drewniany, który ubierają w różnokolorowe gałganki, szych, świecidełka, najczęściej bez żadnego smaku i poczucia piękna” [S. Jastrzębowski, s. 2818211;2].
Przedstawienie
Typowy dla szopki był „uporządkowany fabularnie przegląd postaci–kukieł, prezentujących się tekstem, najczęściej wierszowanym i nierzadko parodystycznym, a także śpiewem, tańcem, składającymi się na wartkie scenki i migawkowe charakterystyki stanowe, etniczne i zawodowe, podkreślając regionalną bliskość lub przeciwnie, względną egzotykę figur (Czarownica, Rabin, Żyd–cyrulik, Szlachcic, Kozak–sługa, Węgier–olejarz, Słowak–druciarz, Cygan–niedźwiednik, Góral, Krakowiak, Mazur, Ułan, Małgorzatka, Zakonnik–kwestarz lub proszalny Dziadek i in., wielu w dialogach i tańcu z odpowiednimi partnerkami)” [R. Wierzbowski, s. 128–9].
W 1894 roku na łamach „Wisły” Szczęsny Jastrzębowski zaprezentował szopkę radomską (z Radomia), którą potraktował jako inwariant i przeprowadził analizę porównawczą z innymi szopkami różnych rejonów, głównie centralnej Polski. Zaprezentowane warianty wprowadzały do głównego tekstu radomskiego tylko niewielkie modyfikacje. Ten utrwalony w ciągu XIX wieku scenariusz w znacznym stopniu bliski był zapewne wersji prezentowanej przez zespół Choszczyńskiego. Twierdzenie to byłoby jednak wyłącznie hipotezą, gdyby nie fragmenty tekstu, z którymi zaznajomiłam się w okresie radomszczańskiego dzieciństwa. I myślę, że nie tylko ja. Dwuwiekowa ciągłość tradycji, czy tylko wynik późniejszych migracji ludności…
Przedstawienie rozpoczynała scena między chłopami, którzy najczęściej nosili imiona Szymek i Bartosz:
„…Szymek: Jak się macie Bartosie?
Bartosz: (głuchy) Gąsiora niese w kosie.
Szymek: A wasi jak się majo?
Bartosz: Pół talara za niego dajo.
Szymek: A stryj?
Bartosz: On siodłaty, nie pstry.
Szymek: A dzieci?
Bartosz: On związany, to nie poleci.
Szymek: A coś ty człowieku, niespełna rozumu?
Bartosz: Jak go nie sprzedam, to wezmę do domu…” [S. Jastrzębowski, s. 283–4].
W wersji, którą poznałam gąsiora zastępował indor. Podobnie bliska jest piosenka o gotowaniu pierogów przez niewprawną Sarę (Marynę). Zaś pieśń huzara: „Idzie żołnierz borem, lasem / Przymierając głodem czasem” znana już była w 1584 roku.
Spotkanie drugiej połowy XX wieku i wiek XVI świadczą o ciągłości tradycji i niezwykłej żywotności i sugestywności przedstawień szopkowych. A Oblata Choszczyńskiego wyznaczyła początek historii teatru niezawodowego w Radomsku.

Beata Anna Symołon

Bibliografia:
S. Jastrzębowski, Szopka radomska. Materiały do dziejów teatru ludowego, „Wisła”, 1894, s. 281-303.
I. Turnau, Do dziejów szopki polskiej w wieku XVIII, „Pamiętnik Teatralny”, 1958, z. 1, s. 61-63.
R. Wierzbowski, O szopce. Szkice i studia, wybór i opracowanie M. Waszkiel, Łódź 1990.

Copyright © 2000 – 2008 Zdzisław Wiśniewski  Wszelkie prawa zastrzeżone.