Jedna z uczestniczek zechciała podzielić się wrażeniami (ZW).

Więcej na temat Muzeum w Biskupinie i zasad publikowania materiałów na stronie www.biskupin.pl

Dzień dobry Biskupin!

I otworzyła się brama czasoprzestrzeni, pochłaniając całą przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Już nie było nas, nie było świata, odnaleźliśmy wreszcie dom… Biskupin.
Pomimo niewielkiego zainteresowania wyjazdem, wycieczka ruszyła zgodnie z planem w sobotę, 16 września, około 6 rano, sprzed Miejskiego Domu Kultury. Podróż chociaż długa, nie była męcząca, czuło się wszechogarniające podniecenie uczestników. Śpiew z końca autokaru, taniec, uśmiechy, odsypianie krótkiej nocy na wolnych miejscach. I nagle… – jest! – rozlega się radosny okrzyk. Na trasie, przy wjeździe do jednego z miast, stoi drewniany woj z mieczem w lewej i tarczą w prawej dłoni.
– To tu?
     – Nie, ale gdzieś blisko – śmiejemy się.
Widzimy wydeptane, ogromne pola parkingowe, kierunkowskazy dla kierowców. Autokar dociera na miejsce. Nasze, moje miejsce na ziemi… Biskupin.
Są takie miejsca, gdzie zatrzymuje się czas. Czuję w powietrzu zapach skansenu. Wokół unosi się dym z ognisk. Obok mnie idą ubrani w stroje z epoki, niczym wujciowie z historycznych ksiąg, Wandale, Goci, Rzymianie, Germanie i Słowianie. Wśród nich ci, którzy wydają się wyjęci z kontekstu zdania, turyści.
Rzymski legionista
Oto XII Festiwal Archeologiczny w Biskupinie „Rzymianie i Barbarzyńcy”. Zaczęło się wspaniale. Na targu niewolników każdy mógł nabyć własnego, krnąbrnego barbarzyńcę. Zespół „Comhlan” zaprezentował tradycyjne tańce szkockie i irlandzkie, a legioniści stoczyli ciężki bój z… przystojnymi, długowłosymi, Barbarzyńcami.
Barbarzyńcy i legioniści
Wszędzie odbywały się targi; rzemieślnicy prezentowali swoje ręcznie wykonane towary. Można było nabyć słowiańskie ozdoby z bursztynu, miedzi, srebra czy ze skóry, naczynia wytwarzane na naszych oczach, stroje, a nawet uzbrojenie wykonywane na życzenie klienta, rękami wprawnych młodych ludzi z bractw wojów z całej Polski i zagranicy.
Pobyt w osadzie umilał nam białoruski zespół „Stary Olsa”. W tym samym czasie teatr „Jawaryna” prowadził do skocznej, folkowej muzyki przyśpieszone lekcje tradycyjnych tańców z tego niezwykłego kraju. Osobiście wolałam skupić się na samej muzyce, zwłaszcza, że zespół zaprezentował niezwykły styl i jakiś nowy pomysł na wykonywaną przez siebie muzykę. (Zainteresowanych wysłuchaniem utworów Starego Olsy, zapraszam do siebie; jestem szczęśliwym posiadaczem ich płyt.)
Radomszczańska ekipa szczególnie zaprzyjaźniła się z Wandalami, którzy porwali nasze dwie koleżanki, twierdząc, że są zwolenniczkami Rzymu (jedna z nich nosiła barwy Rzymian). Dziewczyny zostały dokładnie przesłuchane, a gdy okazało się, że nie znają miejsca pobytu Nerona, zaproponowano im kompromis,…czyli wspólne wypicie wandalskiego specjału, nie wnikajmy w jego smak, ale był wspaniały…
Biskupin - raj dla oczu, dla zmysłów. I wcale nie mam tu na myśli dziwnego wrażenia, że najprzystojniejszych mężczyzn zesłano do Biskupina, ale raczej chwil spędzonych sam na sam z niezwykłością historii.
Bowiem jesteśmy ludźmi i to my tworzymy historię. Za jakiś czas to nas będą osądzać w podręcznikach do historii… Staniemy się jej częścią. Jak wspaniale jest dotknąć biskupińskiej strzechy, porozmawiać z uśmiechniętą zielarką, uczyć się fechtunku od przystojnego Wandala, słuchać muzyki porywającej do tańca, czy zatańczyć z uśmiechniętym Hunem!
Fechtunek
A to wszystko jest możliwe, podróż w czasie choć nierealna, dokonuje się wielokrotnie w ciągu roku na takich imprezach…
A w maju zaatakują nas Barbarzyńcy…
A za rok? Za rok kolejny Festyn Archeologiczny, a my – „Światowid” i Zadruga „Warta” na nim, tworząc historię…
A Ty?

Wiktoria Prudło
z Klubu Miłośników Kultur Świata „Światowid”


Copyright © 2000 – 2008 Zdzisław Wiśniewski  Wszelkie prawa zastrzeżone.