Miejski Dom Kultury w Radomsku luty 2007 r.

„I jest nam wmówione: Bóg przemawia ustami poety”

O tym, żeby zaprosić Wojtka na spotkanie autorskie myślałam od dawna. Jednak nie robiłam niczego w kierunku realizacji tego pomysłu. Zaczęłam ponownie się nad tym zastanawiać od Wieczoru ze Sri Lanką, którego gościem był poeta lankijski Suri, mieszkający obecnie w Rudzie Śląskiej. Okazało się, że zna on Brzoskę i dał mi jego aktualny numer telefonu. Rok po spotkaniu z autorem tomu „Między rzeką a rzeką” miałam przyjemność organizacji wieczoru autorowi tomu „Sacro casco”.

okładka2okładka1

Postanowiłam zaprezentować twórczość Wojciecha Brzoski podczas rozstrzygnięcia Turnieju Jednego Wiersza. Biorą w nim udział przede wszystkim uczniowie szkół średnich i studenci, a więc osoby młode, którym warto przybliżać sylwetki innych, młodych twórców. W roku 2005 mieli oni okazję wysłuchania koncertu muzyki jazzowej, w 2006 roku koncertu muzyki klasycznej. Ponadto obejrzeli monodram pt. „Do ślicznej i innych” Ireneusza Iredyńskiego w wykonaniu Przemysława Klekota. W 2007 roku mieli możliwość konfrontacji z poetą, który osiągnął swoją pozycję w świecie literackim. I myślę, że stanie się to już tradycją. Chciałabym gościć podczas rozstrzygnięcia Turnieju różnych poetów.
Wojciech Brzoska

Poeta Wojciech Brzoska oraz organizatorka spotkania Wioletta Kowalska

A jaki jest cel organizacji tego konkursu? Przede wszystkim konfrontacji, ośmielenia młodych osób, do ujawnienia tego, co piszą, kształtowanie wrażliwości na piękno języka, popularyzacja poezji – dziedziny sztuki, po którą czytelnicy niestety coraz rzadziej sięgają.

W Turnieju Jednego Wiersza mogą wziąć udział osoby mieszkające w powiecie radomszczańskim, które ukończyły 15 lat. Do walki o szklany laur stanęło 38 wierszy nigdzie wcześniej nie publikowanych i nie nagradzanych na innych konkursach. Poziom nadsyłanych tekstów jest różny. W tym roku jurorki były zgodne co do werdyktu, wszystkie wybrały podobne wiersze i sześć z nich postanowiły wyróżnić. Pragnę podziękować paniom Annie Kosendek, Iwonie Natkańczyk i Marzannie Lempart, które w prawie nie zmienionym składzie (w ubiegłym roku w wyborze tekstów wzięła udział Lidia Ślusarska) pomagają w tym najtrudniejszym momencie realizacji przedsięwzięcia, a więc podejmują decyzję dotyczącą wyboru najciekawszych, najlepiej napisanych i wartych nagrodzenia wierszy.

Część nazwisk uczestników Turnieju się powtarza, niektórzy byli nagradzani w poprzednich edycjach. Cieszę się, że konkurs zdobywa również nowych zwolenników, a więc ma szansę na rozwój. Niektórzy laureaci to wychowankowie Przystani Literackiej, którą prowadzę w Miejskim Domu Kultury w Radomsku.

Czas przedstawić nagrodzone utwory. Zwyciężyła i zdobyła szklany laur uczennica II Liceum Ogólnokształcącego w Radomsku, Katarzyna Kowalska, autorka wiersza pt. “Jaka piękna katastrofa”:

Jaka piękna katastrofa

Przez miasto przechodzę metaforami
Chyba nie mam wyboru
Jest takie zimne, małe i zapomniało o kolorach
Tylko gdy słońce zachodzi staje się złote
Ale to jedynie z powodu ciszy

Droga paruje krokami tysiąca stóp
Dziury w niebie zostały wystrzelane
Karabinami modlitw
Choć strzały zagłuszył pisk
Miejski stróż opuścił żaluzję na sny

Obok parku pękają mury z pamięcią
Nawet zniknął gdzieś lulaw
Porzucony jak nadzieja w kącie pokoju
Oblepiony pajęczyną zmarłych chichów
Pewnie poszedł z dymem krętą ścieżką do góry

Kamienie w klepsydrze uderzają coraz boleśniej
Odetchnęłam z ulgą stęchlizną i zgasiłam wzrok
Już niedługo będzie świtać
A popioły wyjdą z domów jak niegdyś
I pójdą z szepczącą burzą przed siebie

Pierwsze miejsce zajął Michał Musiał, student pierwszego roku kulturoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Jurorkom bardzo spodobał się jego wiersz “Deszcz”:
Michał Musiał

DESZCZ

Niski front burzowy zbliża się szybko
tuż za rogiem wiatr gania wczorajszą gazetę
po drugiej stronie ulicy twarze gasną w cieniach kamienic

pierwsze krople deszczu nieśmiało
zdrapują kurz z wyblakłych liści
błyskawice oświetlają oczy
wygłodniałych kotów

ucieczka w beton
wydaje się być nieunikniona

samotni wchodzimy po schodach
by w ciszy wsłuchiwać się w lament
deszczowych kropli

nawet parasole nie dodają otuchy

tak niewiele
tak niedaleko

uśmiech między
słońcem a deszczem
Doceniona została również najmłodsza uczestniczka Turnieju, Emilia Traczyk, uczennica Publicznego Gimnazjum nr 7 w Radomsku, która zdobyła drugie miejsce za utwór pt. “Krzywi”:
Emilia Traczyk

Krzywi

Jestem z pokolenia krzywych
Przed którymi się zamyka bramy.
Jestem z pokolenia krzywych,
złych, gorszych głupich, porąbanych.
Jestem z pokolenia krzywych
Chodzących do swoich krzywych szkół,
Z których wszystkich, grzecznych, prostych
Chcemy pociągnąć w dół.
Jestem z pokoleniem krzywych.
Którzy wyjątkowo się nie udali:
Ty się nie uczysz, ja wagaruję, a ona pije i pali.
Jestem z pokolenia krzywych
– tych, którzy sprayem szarym
Brudzimy Wam – Prostym życie
I nieszczęścia zbijamy w pary.
Jesteśmy pokoleniem krzywych,
Bo dbamy tylko o własne:
Jedzenie, spanie, rozrywki, używki, siedzenie.
Jesteśmy pokoleniem krzywych
I patrzymy na świat spod uchylonych powiek,
Bo sami wiecie najlepiej, że nas nie obchodzi drugi człowiek.
Jesteśmy pokoleniem krzywych,
Przez których nawet Niebo się chmurzy,
Bo, przecież - kiedy Wy jesteście święci
To kto niby porządek świata burzy?
Zdobywcą trzeciego miejsca okazał się Michał Jarecki, nagradzany podczas wszystkich edycji Turnieju, tym razem za wiersz “Widziałem swoje myśli”:

Widziałem swoje myśli

Stałem między biegunami zjawisk
Wysysałem wanilię z oczu kobiet
Próbowałem godnie przemijać
Walczyłem z odpływami woli

Spłoszony nad rozdrożami wyborów
Szukałem schodów w głąb duszy
Na nich czekać miał kielich światła
Jak uśmiechnięte źrenice Łazarza

Chciałem odpłynąć w mętną wodę
Kochać się z kimkolwiek
Wśród szeptów wielopokoleniowej sypialni
Dręczyć się kopulacją szarości i smutku

Ojciec dotknął szorstką dłonią moich oczu
Rzekł, że nawet drzewa nabywają losu
Nigdy nie rosną w dół
Nie pytają cienia, czy jest światłem
Czas przedstawić wyróżnionych. Jurorki doceniły utwór “Ceremonia pogrzebowa…” Piotra Kowalczyka, ucznia I Liceum Ogólnokształcącego w Radomsku

Ceremonia pogrzebowa (obraz George’a Grosza)

Z dwóch zwierciadeł pękniętych powstają dwa morza
Które płyną swobodnie rozmyte w przestworzach
Ponad tłumem, ostro rysują się szkła góry
Na które głupiec popatrzy wzrokiem ponurym
Gdzieś tam w dali światło pobrzękuje rozbite
Daleka obietnica ucieczki przed świtem
Przy ulicach widać tu lepką rzekę ognia
Orkiestra dźwięk wygrywa, każdy pije do dna
Ludzie o twarzach mięsnych kryją się pod flagi
Ich kolory zmarłego będą sarkofagiem
Skrwawione cienie patrząc z kawiarnianych okien
Bezczeszczą ceremonię swoim nudnym wzrokiem
Ksiądz na czele pochodu srebrnym znakiem krzyża
Rozbicie ostateczne nieuchronnie zbliża
Towarzysze jego chylą głowę zdumieni
Nad drgnięciem, co zawsze triumfuje w przestrzeni
oraz „Rozmowę z kobietąPiotra Kaszuwary, studenta drugiego roku polonistyki na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach:

Rozmowa z kobietą

do kobiety trzeba mówić
delikatnie ciąć słowami tak
mocnymi że aż napina się
ciało

budzić pocałunkiem
a raczej jego wspomnieniem

trzeba rozumieć
dlaczego krzyczą kiedy jest najprzyjemniej
i odgryzają płaty serca
kiedy mówi się o kochaniu

plaża nie zawsze jest idealnym
miejscem dla spoczynku dwóch
słońc

czasem pachnie zbyt
czarno dlatego trzeba
mówić lekko żeby
sypały się głazy i
pachniało jaśminem
Wojciech BrzozkaWspomniany powyżej uniwersytet i wydział filologiczny ukończyliśmy z Wojtkiem Brzoską w 2002 roku. Studiowaliśmy kulturoznawstwo (specjalizacja kultura literacka). Razem z koleżankami śledziłyśmy początki kariery literackiej Wojtka. Pamiętam jak pokazywał nam swój pierwszy tomik. Jego wiersze omawialiśmy kiedyś na ćwiczeniach z tekstu kulturowego i literackiego. Oto jeden z nich:

niebo nad Sosnowcem

to spotkanie po latach, po czyjejś
śmierci. stoją tuż pod oknem na
przeszłość, na krawędzi schodów.
ona w zwiewnej zielonej sukience,

on w błękitnej koszuli.
jest niedziela, druga połowa lipca.
od pół godziny rozmawiają na stojąco
na krawędzi zdań, nie szukając nawet

ławki. na wszelki wypadek wolą być bliżej
poręczy, bo on wciąż w drodze do niej,
ona jeszcze w drodze z kościoła.
święta zieleń na tle zielonego trawnika,

już rozgrzeszona z całego tygodnia.
niby spokojna z tą komunią w żołądku,
a przecież znów marszczy czoło, nerwowo
się uśmiecha. zwiędnięty anioł w kolorze

nieba nad Sosnowcem, więc jednak wrócił tu
dla niej, nie zdążył jeszcze nawet się przebrać
w ziemskie ubranie. druga połowa się kończy,
niczego dobrego się nie spodziewa.

niebieska plamka na szarym betonie chodnika
zmniejsza się, anioł odchodzi
i znika.

Myślę, że podczas spotkania w domu kultury wyniknęła ciekawa rozmowa, moja i Brzoski. Cieszę się, że włączyła się do niej również publiczność. Zanim przedstawię poetę, przytoczę jeszcze jeden jego wiersz z tomu Niebo nad Sosnowcem (2001):

Rozmowa z Wojtkiem

na wszelki wypadek

z samego rana dobry „esemes” zamiast
śniadania: „miałam zły sen. uważaj na pasach.”
jeszcze przed chwilą, tuż po przebudzeniu
przypomniałem sobie, że za dwa dni
minęłyby trzy lata.
teraz wiem, że nie żyję już nawet
w jej snach.

Czytam notkę z ostatniej strony tomiku „Sacro casco”: Ur. 1978, poeta, redaktor „Kursywy”. Autor tomików: „Blisko coraz dalej” (2000), „Niebo nad Sosnowcem” (2001), „Wiersze podejrzane” (2003). Współautor filmu „Scrafitto”. Publikował m.in. W „Odrze”, „Kresach”, „Arkadii”, „Czasie Kultury”, „FA–arcie”, „Lampie”, „Studium”, „Gazecie Wyborczej”. Jego wiersze tłumaczono na angielski, niemiecki, czeski, słowacki i słoweński. Pochodzi z Sosnowca, obecnie mieszka w Katowicach. Kilka słów przybliżających osiągnięcia literackie, lecz niewiele mówiących o człowieku. O nim samym więcej można się dowiedzieć z wierszy i bezpośredniej rozmowy. Twórczość przybliżają również słowa krytyków. Może przytoczę najciekawsze wypowiedzi, na które natrafiłam: „Pańskie wiersze zbliżają się pomału do granicy drukowalności, ale póki co jeszcze jej nie przekroczyły. (…) Nie ma w nich nieomylności, jakiej chcielibyśmy wymagać od literatury”. Słowa Adama Wiedemana wywołały poetycką odpowiedź Brzoski:

Są pewne granice, których nie sposób przekroczyć
bez paszportu. Są pewne paszporty, które wstydzę się
kupić. W przejściu podziemnym literatury są pewne
miejsca, w których sprzedają płynne przepustki,
grymasy uśmiechów, tanie komplementy. Tam warto
się męczyć, tam warto nie trzeźwieć.
Są pewne granice NIEOMYLNOŚCI, po przekroczeniu
których przestaje się szukać, przestaje się żyć.
Są pewne granice przyzwoitości, po przekroczeniu
których nie sposób nie zgłaszać sprzeciwu.

Między poetami rozgorzała dyskusja na temat tego, czego literatura powinna dostarczać,a więc jakie są jej zadania, co jest „drukowalne”, a co jeszcze nie. Cytat z listu redaktora staje się powodem do napisania wiersza. Czy ma racje Wiedeman? Na pewno od literatury należy wymagać. Tylko czego? Nieomylności? „Są pewne granice, po których przekroczeniu przestaje się szukać” – zauważa Karol Maliszewski. A lepiej chyba błądzić, niż zatrzymać się w pewnym miejscu, wierząc bez wysiłku, że znalazło się najwyższą prawdę. „Już ja sto razy wolę się mylić i tyleż razy błądzić z Brzoską, Pluszką, Lekszyckim, Olszańskim, Dąbrowskim, Wabikiem, Franczakiem, Sarną, Nowakowską, Lipszycem, Ożogiem, Niklasińskim etc. niż mieć tę zbutwiałą pewność namaszczonych i nominowanych” – deklaruje Maliszewski.
A jakie problemy porusza Brzoska w swoim najnowszym tomie “Sacro sasco”? Niewątpliwie prowadzi w nim rozważania dotyczące głównie śmierci. Próbuje ją poznać, oswoić, zmniejszyć dystans.
Przychylną recenzję o tomie napisał Łukasz Cieślak: „A ja jednak mam satysfakcję! I w tę satysfakcję wpędził mnie właśnie Wojciech Brzoska. (…) Dobrze bowiem wiedzieć, że wśród młodych poetów nie tylko grafomania króluje, ale i żyją poeci niegłusi na to, co się wokół nich dzieje, potrafiący ująć w wersy swoje rzeczywiste, a nie wydumane refleksje”.
Podczas spotkania wysłuchaliśmy również wielu nowych wierszy. Różnią sie one od dotyczasowej twórczości Wojtka. Są modlitwą poety, dotykają sfery sacrum. Przykładem może być wiersz opublikowany w „Lampie”, nr 1/2007:

modlitwa z tęsknoty

zawiódł mnie pan
nad nowy cmentarz
bym grzeszyć mógł
w obcym języku.
bym poczuł dotyk
i dotknąć mógł
języka z kolczykiem.
i wziął go za swój,
wraz z wężem
na palcu,
który się wił.
i kusił dłonie.

utulił nas pan
nad starym cmentarzem
do snu.
lecz rano cmentarz
odsłonił kości
swoje i nasze.
i dotknął ciał
z wysokości.
i wracać kazał
do pańskiego domu.

uczyć się
tęsknoty
od nowa.

Duże zainteresowanie wywołał również film „Scrafitto”, którego Wojtek jest współautorem. Jego wiersze i Natalii Stankiewicz, poetki, fotografa i promotora sztuki, stały się dopełnieniem obrazu. Zdjęcia nakręcił Tomasz Nowak, z wykształcenia producent telewizyjny, grafik, fotograf i muzyk. „Scrafitto” to eksperyment poetycko – filmowo – muzyczny. Spotkał się on z uznaniem na festiwalach kina off ’owego.

Tekst Wioletta Kowalska
Foto Zdzisław Wiśniewski


Copyright © 2000 – 2008 Zdzisław Wiśniewski  Wszelkie prawa zastrzeżone.