Od 17 grudnia 2005 r. do końca stycznia 2006 r. w Galerii Muzeum Regionalnego w Radomsku prezentowana była wystawa pokonkursowa IV Biennale Fotografii Czarno-Białej Postać ludzka w pejzażu. W czwartym biennale, organizowanym przez Towarzystwo Fotograficzne im. E. Osterloffa i radomszczańskie Muzeum Regionalne, wzięło udział 61 autorów z Polski, Danii, Iranu, Izraela, Rosji, Rumunii i Ukrainy, którzy nadesłali 230 prac. Jury, pod przewodnictwem reżysera Stanisława Różewicza, przyznało nagrody i zakwalifikowało do wystawy 138 zdjęć. Część z nich reprodukowana jest w towarzyszącym wystawie katalogu.

W poszukiwaniu przestrzeni

Podstawowym kryterium, według którego możemy dokonać podziału, systematyzacji i analizy prezentowanych na wystawie prac, jest przestrzeń. Tytułowa postać ludzka zdaje się być dodatkiem – nawet, gdy wypełnia pierwszy plan – do odnalezionej czy wykreowanej przez autorów zdjęć przestrzeni. Najwięcej fotografii próbowało zamknąć w swych ograniczonych ramach przestrzeń otwartą, ogromną, taką, której kres jest nieczytelny, czasami tylko domyślny. To przejaw jakiejś niezwykłej tęsknoty za przestrzenią dającą człowiekowi, choćby przez chwilę, nieograniczoną swobodę, może nawet poczucie wolności. Druga grupa prac utrwaliła przestrzeń zastaną, ukształtowaną w zamkniętej już przeszłości, zagęszczoną i nasyconą życiem minionych pokoleń. I jeżeli przestrzeń otwarta jest dla człowieka wyzwaniem i stawia przed nim wiele możliwych wyborów, to w przestrzeni zamkniętej człowiek jest już tylko jednym z wielu przejściowych, zawsze odchodzących, bytów (kilkudziesięcioletnie życie ludzkie wobec kilkusetletnich budynków – D. Topaczewska–Baranowska, Pod Wawelem ). Ostatnią, najmniej liczną, grupę stanowią zdjęcia, w których przestrzeń została dodana człowiekowi lub on wpisany został w wybraną czy wykreowaną rzeczywistość.

Odczucie otwartości dają góry, linia plaży i morza, drogi, rozległe łąki... Fotograficy ukazali także przestrzeń, z której mgielne zasłony „usunęły” domy i drzewa lub – przesłaniając je – przeniosły do nieomal baśniowej rzeczywistości (T. Adamczuk, We mgle ), zatarły linię nieba i wody skazując człowieka na samotność (W. Błażewski, Sam na sam ). Tytułowa Zagubiona M. Kuptela skazana jest na błądzenie w wśród mgielnych łąk i lasów. Przestrzeń zwielokrotniona została także dzięki odległej perspektywie, przez powiększenie lub skontrastowanie z wybranymi elementami tła (J. Szczerbaniewicz, Zamek, M. Dudek, Samotny gracz, M. Szymczak–Karnasiewicz, Poranek, W. Wałaszyński, Szparka i parka ). Spacer Wałaszyńskiego stanowi kwintesencję tej zasady: największą część zdjęcia wypełniają nagie konary potężnego drzewa, pod którym wędruje człowiek–mrówka, przechodzień tylko chwilowy.

Góry są miejscem, w którym toczy się normalne ludzkie życie, rzadko zaś przestrzenią do przemierzenia i zdobycia (V. Tanigin, Congurst, L. Łępicz, Na Czerwone Wierchy ). Yuri Djatchshin w nagrodzonej pracy Live in the mouintains – II zamknął cały szereg kolejnych górskich szczytów, które prześwietlone intensywnymi promieniami słońca, przypominają ciągle zmieniające się kulisy w teatrze życia. Na tym tle, dziewczyna jadąca na objuczonym bagażami koniu, wydaje się być jedynym stałym punktem kompozycji. Równie intensywnie zaznaczają swoją obecność drwal na pierwszym zdjęciu cyklu Djatchshina (oraz A. Shwec,i Old person I ) czy mężczyzna ostrzący kosę na górskim zboczu (A. Shwec, Old person ). Ich narzędzia pracy, najbardziej roziskrzone punkty zdjęcia, stają się bronią zdobywców górskiej przestrzeni. Człowiek może być jednak i ofiarą gór. Spadająca lawina wchłonęła nieomal całkowicie maleńką ludzką postać (Topaczewska–Baranowska, Tatrzańskie „HORS PISTES” ).

Maleńki człowiek umieszczony na linii morza i plaży, wobec ich nieskończoności, poznaje granice własnej skończoności i odczucie samotności. Miękka i owalna linia brzegowa na fotografii Szczerbaniewicza (Plaża ) nadaje całości wymiar refleksyjny, ostra i wznosząca się linia brzegowa w świetle zachodzącego słońca (M. Baranowski, Samotność nad wielką wodą, M. Gałkowski, W Chłopach ) podkreśla cały dramatyzm doświadczenia. Morze rzuca mężczyznom wyzwanie do walki i pracy (E. Nurzyński, Skoro świt, S. Knaś, W zimowej scenerii I ). Kobiece doświadczanie przestrzeni plaży i morza jest spokojne i łagodne. Siedząca na burcie łodzi kobieta chłonie bezmiar wody i nieba (P. Carstersen, On the beach ). Akt znaczący stopami falistą powierzchnię piasku jest uosobieniem łagodności (G. Staliarov, Nude I ).

Dla bohaterów prezentowanych fotografii droga jest zarówno przestrzenią poddawaną kontemplacji (K. Kozyra, Tętno ), jak i doświadczeniem otwartości tej przestrzeni (M. Broszkiewicz, Jesienna aleja, M. Golchin, No title, Gałkowski, Nikt nie woła ). Tytułowy Walker M. Tynkalyuka wędruje drogą wyznaczoną między drewnianymi opłotkami. Dopiero na szczycie wzniesienia (Village road I ) pozwala sobie na chwilę zadumy. Zdjęcia Tynkalyuka, podobnie jak Przeprawa brodem Broszkiewicza, Dynie A. Worowskiej i Kotuńka o zachodzie M. Borowieckiego, odznaczają się wywarzoną kompozycją i przywołują malarstwo pejzażowe.

Przykładem zdjęcia ukazującego przestrzeń zamkniętą jest Wozak A. Skucińskiego. Stare kamienice i wąska kamienna uliczka, z charakterystycznym wgłębieniem dla płynącego niegdyś jej środkiem rynsztoku, szczelnie wypełniają kadr. Ulica jest potrójnie domknięta: wpierw murowanym łukowatym przęsłem, potem poprzecznymi domami, a na końcu zwartą ścianą zieleni. Wóz, zapełniony do połowy gruzem, ciągnie chuda szkapa prowadzona przez palącego mężczyzną. Jakby ich śladem podąża chłopiec – centralna postać kompozycji. Choć i on ze swoim marszowym krokiem, ciągle przynależy do tego minionego świata. Staruszka z cyklu zdjęć V. Balehy żyje w doskonałej harmonii z otoczeniem. Jej poorana cierpieniem twarz (Sorrow ) stanowi skrócony zapis historii drewnianego domu w małej osadzie, której czas wyznaczają pory roku i kościół (Grandma and the tief, Before the rain ). Podobną, naznaczoną sakrum, przestrzeń, przemierza staruszka z fotografii P. Hejke (Droga), zaś inna (Sabat) podkreśla swą przynależność do miejsca zamiatając podwórko starego domu. Ani owe staruszki, ani starzec w waciaku spokojnie siedzący na łące (A. Kovalevsky, Time ), ani wędrująca ośnieżoną wiejską ścieżką i zbierający dynie ze zdjęć Worowskiej, niczego nie szukają, donikąd nie spieszą, pogodzeni z życiem, trwają w wyznaczonym im przez los miejscu.

Baleha wpisał subtelną kobiecą postać w jesienny rozświetlony las (Girl–Autumn ). To jakby spełnione marzenie o doskonałej harmonii. V. Shurubura ludzkie emocje przeniósł na tła zdjęć. Dlatego pojawiające się na pierwszym planie czyste kobiece twarze, wpisane w przestrzeń medytacyjną nagiego drzewa (Meditation ), czy zagęszczoną cyprysów i budowli (Concetration ), budzą emocje mimo wszystko. Chłopak, za którego plecami rozwija się zakole drogi, zdaje się chętnie opuszczać tak męczącą przestrzeń (The road ).

IV Biennale otworzyło się na świat. Z ogólnopolskiego konkursu fotografii czarno–białej, stało się konkursem o zasięgu międzynarodowym. Ale nie tylko jego ranga jest ważna, ważniejsze wydają się nadesłane zdjęcia prezentujące klimaty mało znane czy niemożliwe już do doświadczenia w polskiej, coraz bardziej uporządkowanej, rzeczywistości oraz niezwykła wrażliwość wschodnich artystów.

Beata Anna Symołon

Powrót – Back



Copyright © 2000 – 2008 Zdzisław Wiśniewski  Wszelkie prawa zastrzeżone – aneks.